Gospodarze lepsi w pierwszej połowie i zasłużenie prowadzili do przerwy
W pierwszych dziesięciu minutach dwie swoje szanse na strzelenie gola miał Casemiro, ale najpierw lepszy od niego był Dean Henderson, a następnie jego uderzenie głową przeleciało obok słupka. W międzyczasie swoją okazję miał Jean-Pierre Mateta, ale on trafił tylko w boczną siatkę po dobrej indywidualnej akcji.
Gospodarze byli blisko prowadzenia w 13. minucie, kiedy niepilnowany w polu karnym piłkę otrzymał Adam Wharton, uderzył mocno, ale wprost w Senne Lammensa. Chwilę później jeszcze lepszą szansę miał Mateta. Długie podanie posłał Henderson, błąd popełnili De Ligt i Yoro, a Francuz stanął przed doskonałą szansą, jednak uderzył obok bramki. W ciągu pierwszych 30 minut lepiej wyglądało Crystal Palace i tworzyło groźniejsze sytuacje, ale nie przełożyło się to na prowadzenie.
W 32. minucie Leny Yoro w bezsensowny sposób sfaulował Matetę w polu karnym i gospodarze mieli swoją świetną szansę. Do piłki podszedł sam poszkodowany, trafił do siatki, ale przy strzale zahaczył drugą stopę i wedle nowych przepisów musiał powtórzyć rzut karny. Francuz wytrzymał presję, ponownie zmylił Lammensa i wyprowadził Crystal Palace na prowadzenie w 36. minucie.
W doliczonym czasie gry powinien paść gol na 2:0, ale bardzo egoistycznie zachował się Eddie Nketiah, który kilka minut wcześniej pojawił się na murawie za kontuzjowanego Ismaila Sarra. De Ligt poślizgnął się, gracz Crystal Palace ruszył w stronę bramki, jednak obok niego szybko pojawiło się trzech graczy United, a on nie podał do niepilnowanego Daniela Munoza i zmarnował doskonałą szansę. Do przerwy oglądaliśmy, więc tylko jedno trafienie.

United odwróciło losy spotkania w drugiej części. Zdecydowały stałe fragmenty gry
Gracze Manchesteru United dobrze weszli w drugą połowę i szybko doprowadzili do remisu. Piłkę z rzutu wolnego po faulu Nketiaha dośrodkował Bruno Fernandes, a w polu karnym świetnie opanował ją Joshua Zirkzze, który z trudnej pozycji trafił do siatki w 54. minucie.
"Czerwone Diabły" w drugiej połowie zaskakiwały rywala ze stałych fragmentów gry. Rzut wolny tuż przed polem karnym został rozegrany w znakomity sposób. Bruno Fernandes wyłożył piłkę do Masona Mounta, czym zmylił mur, a Anglik płaskim strzałem dał prowadzenie gościom w 63. minucie.
Podopieczni Rubena Amorima zadali Crystal Palace dwa ciosy po stałych fragmentach i to zabiło w gospodarzach entuzjazm, który mieli w pierwszej części i Manchester United po trzech meczach bez zwycięstwa w końcu dopisuje do swojego konta trzy punkty i wyprzedza swojego dzisiejszego rywala w tabeli Premier League, przesuwając się na szóste miejsce. Ich pozycja zmieni się tylko wtedy, gdy swój mecz wygra Brighton. Wtedy "Czerwone Diabły" spadną na siódmą lokatę.

