Skoro Manchester City w dramatycznych okolicznościach zgubił punkty z Nottingham Forest (2:2), to odwieczni rywale z czerwonej części miasta mogli odrobić część straty i umocnić się na trzecim miejscu w Premier League. Warunkiem było pokonanie Newcastle United na St. James’ Park.
Sprawdź szczegóły meczu Newcastle - Manchester United
Że nie jest to zadanie łatwe, podopieczni Michaela Carricka szybko się przekonali: Sroki zaczęły bardzo efektownie, przypuszczając w pierwszym kwadransie serię ataków, w których Harvey Barnes powinien był przynajmniej zagrozić bramce Lammensa.
Na szczęście dla Newcastle, również goście nie byli skuteczni w pierwszych fragmentach gry. Mimo dynamicznych natarć z obu stron, zanosiło się na to, że gole zobaczymy dopiero po przerwie. Tymczasem doliczone trzy minuty zamieniły się w prawie 10, które wynagrodziły mało efektowną pierwszą część.
Tuż po rozpoczęciu doliczonego czasy Mbeumo uderzył nad bramką, a moment później czerwoną kartkę zobaczył Jacob Ramsey. Newcastle miało problem, ale moment później otrzymało też prezent: po faulu Bruno Fernandesa rzut karny mógł wykorzystać Anthony Gordon i pokonał Lammensa.
Z piekła do nieba? Na to nie pozwolił Casemiro, bo to on miał ostatnie słowo przed przerwą. United wywalczyli rzut wolny przed polem karnym, a Brazylijczyk głową zamienił wrzutkę Fernandesa na gola. Portugalski król asyst odkupił swoje winy.
Druga połowa była mniej dynamiczna i trudno się dziwić: gospodarze grali w osłabieniu i obrona punktu stanowiłaby cenną zdobycz. A przy odrobinie szczęścia można było myśleć o jednym, decydującym ciosie. Fani myśleli, że ten moment nadszedł w 66. minucie, gdy rzut rożny na dalszym słupku powinien był domknąć lepiej Gordon.
Tym razem niewykorzystane sytuacje się nie mściły, choć ogromna w tym rola Aarona Ramsdale’a, który bronił wszystko. Na kwadrans przed końcem Leny Yoro wykorzystał modelową wrzutkę Fernandesa, lecz golkiper błyskawicznie zatrzymał piłkę.
Musiał również ratować swoją drużynę w 89. minucie, gdy Joshua Zirzkee próbował wsunął mu piłkę pod poprzeczkę. Fantastyczna postawa bramkarza została nagrodzona już w 90. minucie: kontrę wyprowadził wpuszczony dopiero co Will Osula. Sam wszedł w pole karne z prawej flanki, przymierzył i zawinął piłkę pod dalszy słupek bramki Lammensa. Nawet sześć doliczonych minut nie uratowało "Czerwonych Diabłów" w Newcastle, a porażka oznacza, że nawet remis City pozwolił zwiększyć przewagę nad trzecim zespołem Premier League.

