W dobie mediów społecznościowych ten mecz kojarzył się głównie z wyczekiwanym od 2024 roku strzyżeniem pewnego kibica. Ale miał być przede wszystkim walką dwóch drużyn na fali o ważące bardzo wiele ligowe punkty.
Sprawdź szczegóły meczu West Ham – Manchester United
Choć na London Stadium spotkały się zespoły w zwycięskiej formie, to pierwsza połowa wcale nie rozpieszczała kibiców. "Młoty" zaliczyły całkiem niezły początek, w którym Crysencio Summerville za drugim razem doszedł do efektownego uderzenia, zatrzymanego szybką paradą Lammensa.
Była 13. minuta, a West Ham skończył strzelanie w pierwszej połowie – później działali już tylko goście. Oni najbliżej prowadzenia znaleźli się w 22. minucie, gdy Bruno Fernandes wstrzelił piłkę z rogu wprost na nogę Luke’a Shawa, a ten szybko uderzył z 6 metrów. Jakimś cudem wybił to z linii bramkowej Wan-Bissaka.
Obie strony do przerwy dotarły bez przesadnego zmęczenia – tempo nie licowało z aspiracjami obu drużyn. Za to West Ham, zupełnie bezradny ofensywnie od ponad półgodziny, zadał pierwszy cios tuż po przerwie. Tomas Soucek zgubił Shawa i rozegrał piłkę z Jarrodem Bowenem w 50. minucie. Anglik oddał do Czecha tuż przed bramką, a ten trącił i wturlał futbolówkę między nogami Lammensa.
Czerwone Diabły miały do odrobienia stratę i wzięły się do pracy, wzmagając pressing i wpychając gospodarzy na ich połowę. Efekty przyszły po godzinie: Kobbie Mainoo posłał piękną wrzutkę na głowę Casemiro, a ten wpakował piłkę w dolny róg bramki. Radość nie trwała jednak długo – VAR uszczęśliwił miejscowych werdyktem o spalonym.
Goście całkowicie przejęli inicjatywę w końcowej fazie meczu, szukając otwarcia w zdeterminowanej defensywie "Młotów". Bardzo blisko powodzenia był Mbeumo w 87. minucie, jednak Soucek ponownie ucieszył kibiców, tym razem wybijając piłkę na rzut rożny.
Gromki doping towarzyszył siedmiu doliczonym minutom, gdy Adama Traore powinien był lepszym strzałem sfinalizować kontrę. Po drugiej stronie główka Zirkzee świsnęła obok słupka w 90+3. minucie, a moment później Callum Wilson szarżował na bramkę United i dał się zatrzymać Lammensowi. Akcje sypały się jak z rękawa, a tę najcenniejszą zapewnił Benjamin Sesko, dokładając stopę do wrzutki Mbeumo tak, że piłka wkręciła się w okienko! Nic więcej już nie wpadło.

