Niesamowity mecz w Londynie. Liverpool traci punkty po cudownym golu Reeda

Niesamowity mecz w Londynie. Liverpool traci punkty po cudownym golu Reeda
Niesamowity mecz w Londynie. Liverpool traci punkty po cudownym golu ReedaPhoto by ADRIAN DENNIS / AFP

Liverpool przyjechał do Fulham w 20. kolejce Premier League, a scenariusz z tego spotkania zostanie z wieloma kibicami do samego końca sezonu albo jeszcze dłużej. W doliczonym czasie gry wynik zmieniał się dwukrotnie, a finalnie największym wygranym został Harrison Reed, którego kapitalny strzał w okienko ustalił wynik spotkania.

Pierwsze minuty nie przyniosły żadnych groźnych sytuacji dla żadnej ze stron, a na takie musieliśmy poczekać aż minie pierwszy kwadrans. W 17. minucie Raul Jimenez świetnym instynktownym zagraniem z pierwszej piłki wypuścił na wolne pole będącego ostatnio w kapitalnej formie Harry'ego Wilsona. Ten strzałem po dalszym słupku pokonał Alissona i zobaczył podniesioną chorągiewkę sędziego bocznego. Długa analiza VAR udowodniła jednak, że nie był na spalonym i Fulham było na prowadzeniu. 

Po upływie pół godziny gry Liverpool był bardzo blisko wyrównania za sprawą Cody'ego Gakpo. Holender mógł wrócić do pierwszego składu The Reds w wielkim stylu. Wydawałoby się, że idealnie okiełznał dośrodkowanie przy strzale głową i skierował piłkę w perfekcyjne miejsce bramki, poza zasięgiem Bernda Leno. Okazało się jednak, że od ideału dzieliły go centymetry, bo trafił w słupek. 

W przerwie Arne Slot musiał coś zmienić lub zmotywować swoich zawodników, bo mimo że Fulham nie grało wielkiego meczu, to goście byli zupełnie niewyraźni. 

Zmieniło się to tuż po przerwie, bo Gakpo umieścił piłkę w siatce po strzale z kilku metrów, ale nawet nie próbował celebrować tego gola, bo wiedział, że był na oczywistym spalonym. Kilka minut później Alexis Mac Allister uderzał głową po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry prosto w poprzeczkę. To już był jasny sygnał dla gospodarzy, że muszą lepiej bronić swojego prowadzenia. 

W 55. minucie Conor Bradley świetnie wypatrzył w polu karnym Floriana Wirtza i podał mu na spotkanie sam na sam z Leno. Pomocnik Liverpoolu pokonał swojego rodaka, ale znów zobaczyliśmy w górze chorągiewkę sędziego bocznego. Analiza VAR trwała bardzo długo, a powtórki telewizyjne pasów trawy na Craven Cottage dość jasno pokazywały, że Niemiec był na spalonym. Sędziowie uznali jednak gola, co zdążyło już wywołać duże zamieszanie wśród kibiców w internecie. 

W ostatnim kwadransie piłkę meczową mieli gospodarze. Najpierw Raul Jimenez mknął na bramkę Alissona, ale Brazylijczyk dość szczęśliwie wybił piłkę spod jego nóg. Futbolówka trafiła jednak pod nogi Wilsona, który zza pola karnego uderzył w poprzeczkę, a piłkę powracającą na boisko wybijał jeszcze sprzed samej bramki Virgil Van Dijk.

W doliczonym czasie gry mieliśmy jednak do czynienia niemal z nowym meczem. W 94. minucie Gakpo wreszcie doczekał się swojego wielkiego momentu, wykorzystał dośrodkowanie z prawego skrzydła Jeremiego Frimponga i błąd Joachima Andersena, wpakował piłkę do siatki i wydawało się, że zapewnił gościom trzy punkty. 

Tak się jednak tylko wydawało, bo prawdziwym bohaterem został Harrison Reed, który w 97. minucie pokusił się o bramkę, która niemal na pewno zostanie nominowana do gola sezonu w Premier League. Pomocnik Fulham miał dużo miejsca i z około 25 metrów uderzył absolutnie w samo okienko, uciszając wszystkich sympatyków i zawodników Liverpoolu oraz budząc do wielkiej fety wszystkich fanów Fulham. 

Liverpool zostaje więc na czwartym miejscu w ligowej tabeli, Fulham zakończy za to 20. kolejkę na 11. lokacie. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen