Wirtz od zeszłorocznego przyjścia z Bayeru Leverkusen dzieli fanów Liverpoolu. Nie udaje mu się nawiązać do skuteczności z poprzednich lat, a jednocześnie odczuwa skutki zmian personalnych i systemowych w zespole. W rozmowie dla klubowej strony przed meczem z Bournemouth opowiedział o Iraoli i jego oczekiwaniach wobec ofensywnych zawodników.
"Myślę, że swoje założenia przedstawił bardzo jasno już od samego początku. Mam wrażenie, że drużyna coraz lepiej to rozumie i z każdym tygodniem oraz każdym meczem się rozwijamy. Wierzę, że idziemy w dobrym kierunku" - rozpoczął optymistycznie Wirtz.
W czterech z pięciu spotkań (czyli we wszystkich, w których rozegrał pełne 90 minut) nowego sezonu Premier League przebiegł najwięcej kilometrów spośród wszystkich piłkarzy na boisku. Oprócz kreatywności pod wodzą nowego trenera odpowiada także za pokrycie dużej części boiska i agresywny pressing.
"Rozegraliśmy kilka meczów, w których mogliśmy strzelić więcej goli i wygrać. Oczekuję też od siebie, że będę rozstrzygał mecze. Potrzebujemy, by zarówno ja, jak i napastnicy potrafili przesądzać o zwycięstwie, więc zdecydowanie nad tym pracujemy" - kontynuował technicznie uzdolniony Niemiec.
Liverpool jest co prawda niepokonany po czterech kolejkach, ale aż trzy razy zremisował. Po sprowadzeniu Bradleya Barcoli z PSG za 125+20 milionów euro zeszłorocznym rekordowym transferze na Wyspach w postaci Alexandra Isaka za 145 milionów, od drużyny z miasta Beatlesów i jej ofensywnych gwiazd oczekuje się więcej.
Klub odniósł jednak zwycięstwa w Lidze Mistrzów nad Atletico Madryt (2:1) oraz z Tottenhamem w Pucharze Ligi (3:1), przy czym ten drugi mecz Wirtz oglądał z trybun: "Oczywiście wolę być na boisku. Ale pierwszy raz obserwowałem spotkanie z wyższego poziomu na Anfield. To było przyjemne doświadczenie. Poza tym to było dla nas dobre zwycięstwo, na którym możemy budować".
Cherries zdobyli już szacunek reszty Premier League i w nowym sezonie pokazują, że znów mogą myśleć o europejskich pucharach. Przed starciem z The Reds nastroje poprawili sobie wygraną 2:1 z Realem Sociedad w Lidze Europy.

"Wydaje mi się, że grałem tam może raz i już wtedy było ciężko. Koledzy z drużyny uprzedzali mnie, że to będzie trudny mecz, ale takich spotkań w lidze jest sporo. To będzie intensywne starcie" - jest świadomy Wirtz.
"Musimy być naprawdę dobrze przygotowani. Myślę, że trener zna ich bardzo dobrze, więc może mamy małą przewagę – ale na ten mecz musimy być gotowi i bardzo skoncentrowani" - przypomniał Niemiec, że obecny szkoleniowiec Iraola przyszedł właśnie z Bournemouth.
