Manchester City - Newcastle United (sobota, 21:00)
W sobotę na stadionie Etihad Manchester City wznowi walkę o pierwsze miejsce w tabeli z Arsenalem i tytuł mistrza Premier League, mierząc się z drużyną Newcastle United, która zamierza zakończyć sezon w dobrym stylu.
W poprzednim meczu Premier League pomiędzy tymi drużynami “Sroki” zwyciężyły 2:1 na St. James' Park w listopadzie. Do zwycięstwa gospodarzy poprowadził wówczas Harvey Barnes, strzelając dwa gole. Jedyną bramkę dla City zdobył z kolei Ruben Dias.
Erling Haaland w tym sezonie znów jest kluczowym graczem Manchesteru City. Norweg przewodzi w klasyfikacji strzelców z 22 bramkami na koncie. Co więcej, jedenaście z tych bramek było decydującymi trafieniami w meczu.
Najlepszymi strzelcami Newcastle są za to Bruno Guimaraes i Nick Woltemade, którzy zdobyli odpowiednio dziewięć i siedem bramek. Świetną formą błyszczy także Gordon i przewiduję, że to właśnie zdobywca najszybszego hat-tricka wśród angielskich piłkarzy w Lidze Mistrzów wpise się na listę strzelców, a dla gospodarzy trafi oczywiście Haaland.
Barcelona - Levante (niedziela, 16:15)
Levante, które nie wygrało żadnego z czterech ostatnich meczów LaLiga, będzie chciało przerwać passę słabych wyników w niedzielnym spotkaniu z Barceloną na stadionie Spotify Camp Nou.
Zadanie jak można się spodziewać, będzie jednak niezwykle trudne. Zwłaszcza że Barcelona ostatnio dominuje nad Levante, pozostając niepokonaną w ostatnich sześciu meczach LaLiga pomiędzy tymi dwoma drużynami. Zwycięstwo zespołu z Walencji byłoby więc pierwszym od listopada 2019 roku. W tym okresie Blaugrana pokonała Las Granotas 15 bramkami do ośmiu.
Torres, Robert Lewandowski i Lamine Yamal zmienili oblicze Barcelony w tym sezonie. Torres jest najlepszym strzelcem klubu z 12 bramkami na koncie, co daje mu trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców ligi w sezonie 2025/2026. Za nim plasują się Lewandowski i Yamal z dziesięcioma bramkami na koncie. Czołowymi strzelcami rywali są natomiast Karl Etta Eyong i Romero, zdobywając odpowiednio sześć i cztery bramki.
Tym razem znów typuję zatem strzelców. Swoje statystyki w tym zakresie mogą powiększyć Torres i Eyong. Ekipa Levante lubi postawić się gigantom, choć oczywiście Barcelona nie powinna mieć problemów ze zdobyciem trzech punktów.
Tottenham – Arsenal (niedziela, godz. 17:30)
W niedzielę na stadionie Tottenhamu odbędą się Derby północnego Londynu. Spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie, bo Arsenal nie ma już miejsca na pomyłkę, ponieważ czuje już na plecach oddech Manchesteru City w tabeli Premier League, a Spurs mają zaledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową.
Ten mecz będzie wyjątkowy z jeszcze jednego względu. Na ławce trenerskiej gospodarzy po raz pierwszy zasiądzie Ivan Tudor, który ma odmienić grę Tottenhamu. "Koguty" ostatni ligowy mecz wygrały w grudniu 2025 roku. Trudno oczekiwać, że w ciągu tygodnia nowy szkoleniowiec diametralnie odmieni grę zespołu, ale myślę, że będzie chciał w debiucie zyskać w oczach fanów i raczej nie postawi na murowanie bramki. Spodziewam się emocjonującego meczu. W ostatnich pojedynkach Tottenham i Arsenal mają problemy z zachowaniem czystego konta, więc myślę, że w derbowym starciu obejrzymy gole z obu stron.
Kanada – USA (finał hokeja na lodzie, niedziela godz. 14:10)
Na zamknięcie igrzysk olimpijskich czeka na finał hokeja na lodzie, który na pewno przyciągnie przed ekrany wielu kibiców. W meczu o złoto zagrają USA i Kanada. Lodowisko będzie przepełnione gwiazdami NHL, co zwiastuje fenomenalny spektakl.
Obie reprezentacje miały swoje problemy w drodze do finału. USA były blisko odpadnięcia w ćwierćfinale ze Szwecją, ale wygrały po dogrywce. Natomiast Kanada w półfinale przegrywała z Finlandią 0:2, ale na 35 sekund przed końcem trafiła na 3:2, odwracając skutecznie losy pojedynku. Finał zapowiada się fascynująco, trudno wskazać jednoznacznego faworyta, ale pokuszę się o stwierdzenie, że to Stany Zjednoczone po 46 latach przerwy w końcu wrócą ze złotym krążkiem, rewanżując się Kanadzie za przegrane finały w 2002 i 2010 roku.
