Eze powiedział mediom po zwycięstwie: "To niesamowite uczucie, trudno mi je opisać słowami. Bardzo się cieszę, że mogłem pomóc drużynie w tak znaczący sposób, sprawia mi to ogromną radość. W tym sezonie strzeliłem dla Arsenalu dwa gole. Modliłem się, żeby kiedyś udało się zdobyć hat-tricka i Bóg mnie wysłuchał. Nie mogłem sobie tego lepiej wymarzyć, bo całe derby oglądała moja rodzina".
Gunners objęli prowadzenie w 36. minucie po golu Trossarda. Chwilę później Eze podwyższył na 2:0, a na początku drugiej połowy zdobył swoją drugą bramkę. W 55. minucie pięknym trafieniem na 1:3 z perspektywy Spurs odpowiedział Richarlison. Arsenal jednak nie dopuścił do nerwowej końcówki, a Eze skompletował hat-tricka.
Ostatni raz kibice oglądali hat-tricka w starciu Arsenalu z Tottenhamem w 1978 roku. "Trudno powiedzieć, która z moich trzech bramek była najładniejsza, ale chyba wyróżniłbym tę drugą. Padła po świetnej akcji, zaledwie 35 sekund po rozpoczęciu drugiej połowy. Odkąd trafiłem do Arsenalu, pracuję nad tym, by wypracowywać sobie jak najlepsze pozycje strzeleckie w okolicach pola karnego. Z czasem zaczyna to przynosić efekty" - dodał Eze.
Kanonierów czeka wymagający tydzień. W środę podejmą Bayern w hicie Ligi Mistrzów, a w weekend zagrają na Stamford Bridge w kolejnych londyńskich derbach przeciwko Chelsea.
"Po obowiązkach reprezentacyjnych miał dwa dni wolnego, a już po jednym dniu chciał wrócić do treningów i się rozwijać. Gdy zawodnik ma taki talent i taką determinację, takie rzeczy się zdarzają. W pełni na to zasłużył. Bardzo się z niego cieszę, bo od kiedy przyszedł, wniósł do drużyny coś nowego. To radość i aura, której ten zespół potrzebował" - powiedział o Eze trener Mikel Arteta.
"Jesteśmy na fali zwycięstw i mamy dobrą passę. Przed nami jednak jeszcze wiele spotkań. W Premier League każdy mecz jest bardzo trudny. Czeka nas długa droga. Trzeba trochę nacieszyć się wygraną z Tottenhamem, ale potem już zaczynamy myśleć o Bayernie i Chelsea" - podkreślił szkoleniowiec Arsenalu.
