Spurs w ostatnich tygodniach mają problemy ze skutecznością, ale tym razem rozpoczęli spotkanie dość obiecująco i już w szóstej minucie objęli prowadzenie. Mathys Tel otrzymał piłkę blisko lewej linii bocznej, ruszył w pole karne i oddał płaski strzał, który minął kilku obrońców i wpadł w dalszy róg bramki.
Goście byli bliscy podwyższenia wyniku, gdy Cristian Romero po rzucie rożnym uderzył głową tuż nad poprzeczką, ale chwilę później ich przewaga została zniwelowana. Marcus Tavernier dośrodkował w pole karne, a Evanilson głową skierował piłkę w okienko, doprowadzając do wyrównania dla Bournemouth.
Lucas Bergvall był jednym z najjaśniejszych punktów Spurs w pierwszej połowie, a jego uderzenie z 25 metrów minimalnie przeleciało nad poprzeczką tuż po upływie pół godziny gry. Niedługo później Bournemouth odwróciło losy spotkania i na przerwę schodziło z prowadzeniem.
Piłka od Taverniera trafiła w pole karne do Marcos Senesiego, który wycofał ją do Eli Juniora Kroupiego. 19-letni zawodnik wykończył akcję z pierwszej piłki, pokonując Guglielmo Vicario z bliskiej odległości i zdobywając swoją siódmą bramkę w tym sezonie Premier League.
Wydawało się, że emocjonująca pierwsza połowa wyczerpała najważniejsze wydarzenia tego spotkania, bo druga część długo nie przynosiła ciekawych akcji ofensywnych. To nie była dobra wiadomość dla kibiców Spurs, którzy głośno wyrażali niezadowolenie z ostatniej słabej serii swojego zespołu, przez którą Tottenham spadł do dolnej połowy tabeli.
Po tak dobrym początku sezonu – w tym wygranej 1:0 na stadionie Tottenham Hotspur w sierpniu – Bournemouth ostatnio przeżywa kryzys. Nadzieje na przełamanie serii bez zwycięstwa wydawały się pogrzebane w końcówce, gdy Palhinha efektownym przewrotką skierował piłkę do siatki, dając Spurs remis.
Ostateczne słowo należało jednak do odchodzącego Antoine'a Semenyo, który już wkrótce przenosi się do Manchesteru City. W piątej minucie doliczonego czasu gry napastnik otrzymał piłkę 25 metrów od bramki i potężnym strzałem umieścił ją w dolnym rogu, wywołując euforię wśród kibiców gospodarzy.
Mimo dramatycznego zwycięstwa Bournemouth pozostaje na 15. miejscu, ale po przedłużeniu serii meczów bez porażki z Spurs do czterech spotkań, drużyna odzyskała wiarę w siebie. Zespół Thomasa Franka wygrał tylko jeden z ostatnich sześciu meczów i zajmuje 14. pozycję.

