Goście byli bliscy straty dziewięciu punktów do prowadzącego Arsenalu, gdy w końcówce meczu przegrywali po kapitalnym rzucie wolnym Dominika Szoboszlaia.
Jednak wyrównujący gol Silvy w 84. minucie zapoczątkował szaloną końcówkę.
Erling Haaland wyprowadził City na prowadzenie trzy minuty po rozpoczęciu doliczonego czasu gry, ale emocji i kontrowersji nie zabrakło do samego końca.
Gianluigi Donnarumma popisał się znakomitą interwencją, broniąc strzał Alexisa Mac Allistera i nie dopuścił do wyrównania.
Rayan Cherki był przekonany, że zapewnił zwycięstwo, trafiając do pustej bramki z połowy boiska, gdy bramkarz Liverpoolu Alisson Becker ruszył do przodu, by spróbować wyrównać.
Jednak bramka została anulowana, ponieważ Szoboszlai pociągnął Haalanda, zanim Norweg odpowiedział tym samym.
Ostatecznie to Szoboszlai zobaczył czerwoną kartkę za pierwsze przewinienie.
"Przy tej stracie punktowej do Arsenalu, przyjazd tutaj to zdecydowanie najtrudniejsze zadanie w Premier League” – powiedział Silva.
"Czułem, że cały zespół wiedział przed meczem, że jeśli przegramy, walka o tytuł prawdopodobnie się skończy. Czuliśmy, że musimy wygrać. Nadzieja wciąż jest, będziemy walczyć do końca. Musimy dalej wykonywać swoją pracę, czego ostatnio nam brakowało".
Zwycięstwo to pierwsza wygrana City na stadionie Liverpoolu przy obecności kibiców od 2003 roku, a jednocześnie pierwszy dublet ligowy nad The Reds od 1937 roku.
"Jestem bardzo szczęśliwy, ale te punkty liczą się tak samo, jak każde inne” – dodał Silva.
"Początek roku był frustrujący, bo nie wykonywaliśmy swojej pracy jak należy. Moglibyśmy być bliżej Arsenalu".
