Cody Gakpo był przekonany, że zapewnił Liverpoolowi komplet punktów golem w 90+4. minucie. Jednak holenderski napastnik ledwo zdążył usiąść na ławce rezerwowych, gdy Reed popisał się fantastycznym strzałem w okienko, doprowadzając do remisu 2:2.
Slot przyznał, że w normalnych okolicznościach większość osób spodziewałaby się, że Liverpool dowiezie prowadzenie do końca, skoro objął je tak późno. Lecz po tym, jak Liverpool tracił bramki w końcówkach meczów z Crystal Palace i Chelsea w październiku oraz po wyrównującym golu Leeds United w doliczonym czasie gry w zeszłym miesiącu, Slot stwierdził, że nie jest to już dla niego zaskoczeniem.
"Myślę, że jeśli nie jesteś częścią Liverpoolu i nie śledzisz nas w każdym meczu, to po golu Gakpo jesteś przekonany, że wygrywamy" - powiedział dziennikarzom. "Niestety, doświadczam tego już od miesięcy".
"Pierwsza okazja, jaką ma przeciwnik – i jedyna w pierwszej połowie – kończy się golem. To coś, co często nam się przytrafia. A druga rzecz, którą widzimy bardzo często, to bramka rywali w doliczonym czasie gry, której nikt się nie spodziewa."
Liverpool musiał sobie radzić bez najlepszego strzelca, Hugo Ekitike. Slot zdradził, że zawodnik pojechał z drużyną do Londynu, ale po otrzymaniu wyników rezonansu magnetycznego uznano, że nie jest gotowy do gry. Zabrakło także rekordowo drogiego nabytku, Alexandra Isaka.
Trener Liverpoolu nie może liczyć na współczucie, biorąc pod uwagę wysokie wydatki na transfery latem. Podkreślił jednak, że jego drużyna stworzyła tyle okazji, ile można było oczekiwać przy ograniczonych możliwościach w ataku.
"Chciałbym kreować więcej sytuacji, ale jeśli gramy z tyloma pomocnikami i tylko jednym napastnikiem przeciwko ustawieniu 5-4-1 Fulham na wyjeździe, nie wiem, czy można oczekiwać, że będziemy stwarzać okazję za okazją" - przyekonywał Slot.
"Ogólnie uważam jednak, że stworzyliśmy wystarczająco dużo szans, by wygrać ten mecz i bardzo dobrze ograniczyliśmy rywali do jednej, może półtorej okazji".
