Zawodnik, za którego zapłacono 100 milionów funtów, miał trudne początki w Premier League po transferze z niemieckiego Bayeru Leverkusen. Przez długi czas nie zanotował ani asysty, ani gola, aż w końcu zaliczył kluczowe podanie do Alexandra Isaka w wygranym 2:1 meczu z Tottenhamem 20 grudnia.
Tydzień później 22-letni Niemiec zdobył swojego pierwszego ligowego gola dla Liverpoolu.
Obecnie Wirtz przystępuje do niedzielnego meczu u siebie z Manchesterem City będąc w świetnej serii – sześć goli w ostatnich dziesięciu występach dla aktualnych mistrzów Anglii.
"Myślę, że przede wszystkim to zawsze zasługa samego zawodnika, bo to on musi wykonać pracę nie tylko na boisku, ale także na siłowni", powiedział o Wirtzu trener Liverpoolu, Slot.
"Jako trener, nawet jeśli na początku piłkarz ma pewne problemy fizyczne, trzeba na niego stawiać, bo tylko w ten sposób może się rozwijać".
Decyzja Slota, by nie przejmować się początkową krytyką Wirtza i konsekwentnie wystawiać go w składzie, przynosi teraz wymierne efekty.
"Być może teraz lepiej rozumie się z kolegami, bo coraz częściej grają razem", stwierdził Slot.
"To właśnie efekt tego, że zawodnicy spędzają ze sobą coraz więcej czasu na boisku. Ale największy postęp widzę u niego i kilku innych, jeśli chodzi o grę bez piłki".
Holender dodał: "Ta kombinacja sprawia, że jesteś gotowy na Premier League, bo tu liczy się jedno i drugie. Nie tylko gra z piłką, ale także – i to bardzo – gra bez piłki".
Ostatnie mecze Liverpoolu z City często miały kluczowe znaczenie w walce o mistrzostwo Anglii.
Jednak przed nadchodzącym starciem tylko City realnie liczy się w walce o dogonienie liderującego Arsenalu, bo Liverpool traci do Kanonierów aż 14 punktów.
"To dla nas kolejny moment, by zobaczyć, na jakim etapie rozwoju jest ten zespół", powiedział Slot przed niedzielnym meczem, który następuje po wygranej Liverpoolu 4:1 z Newcastle na Anfield w miniony weekend.
"Wiemy też, jak ważny będzie rezultat w niedzielę, ale to dotyczy wszystkich 20 drużyn, które grają w ten weekend w Premier League".
"To końcowa faza sezonu, więc wyniki mają coraz większe znaczenie. City to bardzo mocny zespół, który potrafił nawet wygrać (w środę) z (Newcastle), które my pokonaliśmy w weekend, i to bez podstawowych zawodników. To pokazuje... jaką siłą wciąż dysponuje City i jaką zawsze będzie".
