20-letni Smit należy do najciekawszych młodych zawodników w Holandii, a jego występy w barwach Alkmaaru nie umknęły uwadze klubów Premier League. Angielska redakcja Flashscore ustaliła, że Brighton jest jednym z kierunków, które w przypadku letniego transferu mogłyby być dla pomocnika bardzo interesujące.
Smit może jednak przebierać w ofertach. Według dostępnych informacji w Anglii obserwują go także Liverpool, Chelsea, Aston Villa, Nottingham Forest i Crystal Palace. Zainteresowanie jego osobą jest jednak jeszcze większe. Jego sytuację monitorują również Real Madryt i Barcelona.
Technicznie uzdolniony i wszechstronny pomocnik stopniowo wywalczył sobie w AZ miejsce w podstawowym składzie. W play-offach Ligi Konferencji przekonała się o tym również Sparta Praga, która straciła aż dwa gole po asystach Smita. Jego występy na początku tego sezonu po raz kolejny pokazały, dlaczego na rynku transferowym jest wokół niego tak głośno.
Brighton jako miejsce rozwoju
To właśnie środowisko sprzyjające dalszemu rozwojowi może odegrać kluczową rolę w decyzji Smita. Transfer do jednego z największych angielskich klubów wiązałby się z dużą presją na natychmiastowe wyniki. Brighton w ostatnich latach pokazał natomiast, że potrafi stopniowo wprowadzać młodych i technicznie uzdolnionych zawodników do pierwszego zespołu.
Dla pochodzącego z Heiloo zawodnika może to mieć duże znaczenie. Brighton obserwuje go już od dłuższego czasu, a zdaniem specjalisty ds. rynku transferowego Deana Jonesa jest uznawany za jedną z najlepszych opcji na kolejny krok w jego karierze.

Oczekiwano, że Smit opuści AZ już latem. Ostatecznie pozostał w Alkmaar i dał do zrozumienia, że jest zadowolony z dalszego rozwoju w holenderskim klubie. Jego obecny kontrakt obowiązuje do 2028 roku.
AZ wysoko wycenia swój skarb. Już latem klub miał żądać za jego ewentualny transfer około 60 milionów euro. Mimo to powszechnie oczekuje się, że Smit może opuścić klub już w 2027 roku.
Jedno jest pewne: jeśli nadal będzie prezentował taką formę, jego nazwisko w najbliższych miesiącach będzie coraz głośniej wybrzmiewać na rynku transferowym.
