Drużyna z League One, która w poprzedniej rundzie sensacyjnie wyeliminowała zespół z Premier League, czyli Burnley, przystępowała do meczu z zamiarem sprawienia kolejnej niespodzianki. Trener Mikel Arteta, biorąc pod uwagę zbliżającą się 1/8 finału Ligi Mistrzów, postanowił nieco zamieszać w składzie, wystawiając m.in. dwóch 16-latków: Marli Salmona i Maxa Dowmana.
Gospodarze rozpoczęli starcie niezwykle odważnie, o czym świadczy fakt, że po kwadransie mieli na koncie już siedem strzałów. Zabrakło im jednak skuteczności, by w pełni zaskoczyć liderów Premier League. Wszystko wskazywało na to, że goście zakładali taki scenariusz i po pierwszych ofensywnych zapędach rywali przejęli inicjatywę, a przewagę tuż przed przerwą kapitalnym golem potwierdził Noni Madueke. Anglik przyczynił się do zdobycia bramek w ostatnich trzech meczach Pucharu Anglii (2 gole, 2 asysty).
Gunners nie wyciągnęli jednak wniosków z pierwszej połowy. Tuż po zmianie stron rezerwowy Will Evans wykorzystał nieuwagę defensywy, doprowadzając do wyrównania. Dzięki jego trafieniu Mansfield stał się pierwszą drużyną z League One, która strzeliła gola Arsenalowi w Pucharze Anglii od czasu Leyton Orient w piątej rundzie w sezonie 2010/11. Do dzisiejszego dnia Kanonierzy nie stracili gola w sześciu kolejnych meczach z przeciwnikiem z tej klasy rozgrywkowej.

Szkoleniowiec gości postanowił zareagować, posyłając na murawę m.in. Eberechiego Eze. Dynamiczny pomocnik odwdzięczył się już po czterech minutach, kiedy po efektownym minięciu obrońców zdobył bramkę na 2:1, ratując Arsenal przed kompromitacją i zapewniajac drużynie awans do 1/4 finału Pucharu Anglii.
