Mistrz Anglii Liverpool miał teoretycznie łatwe zadanie w trzeciej rundzie Pucharu Anglii. "The Reds" podejmowali Barnsley z League One, kilka godzin po tym, jak dowiedzieli się, że w czwartej rundzie czeka już Brighton, pogromca Manchesteru United.
Sprawdź szczegóły meczu Liverpool - Barnsley

Wcześniej eliminacja Crystal Palace stała się sygnałem ostrzegawczym dla klubów Premier League. Liverpool został postawiony w stan gotowości już po 30 sekundach, gdy Adam Phillips, zadeklarowany kibic gospodarzy, główkował w słupek bramki Mamardaszwilego.
To był sygnał, którego Liverpool potrzebował. Odpowiedź przyszła szybko – gola zdobył Szoboszlai, otwierając wynik spotkania w 9. minucie. Jeremie Frimpong podwyższył prowadzenie w 36. minucie, zapewniając komfortowe prowadzenie faworytom.
Jednak Adam Phillips naprawił swój brak precyzji z początku meczu i wykorzystał ogromny błąd Szoboszlaia, by zdobyć bramkę na Anfield w 40. minucie. Spełnił swoje marzenie, choć nie w wymarzonej koszulce.
W drugiej połowie Barnsley wierzyło w odwrócenie losów meczu, ale z upływem czasu i narastającym zmęczeniem Liverpool ponownie przejął kontrolę. Bardzo krytykowany Florian Wirtz rozstrzygnął kwestię awansu pięknym strzałem, pokonując Coopera Murphy’ego, który wcześniej popisał się świetną interwencją po uderzeniu Van Dijka.
Niemiec dołożył jeszcze asystę przy trafieniu Ekitiké w 90+4 minucie. Po ostatnim gwizdku Liverpool awansował do czwartej rundy Pucharu Anglii. Nie zachwycił, ale zwyciężył w naturalny sposób.

