Gospodarze, których trenerem jest John Rooney, młodszy brat słynnego przed laty piłkarza Wayne’a, po godzinie prowadzili 2:0 po golach kapitana Paula Dawsona i Isaaca Buckleya-Rickettsa. W ostatniej minucie regulaminowego czasu Hiszpan Yeremy Pino zdobył z rzutu wolnego honorowego gola dla ekipy trenera Olivera Glasnera, która - biorąc pod uwagę aktualne tabele - plasuje się w ligowej hierarchii w Anglii 117 pozycji wyżej.
"Nie mogę w to uwierzyć, nigdy nie sądziliśmy, że znajdziemy się w takiej sytuacji. Byliśmy niesamowici od pierwszej minuty. Uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo. Nie mogę być bardziej dumny z chłopaków" - podkreślił po ostatnim gwizdku John Rooney.
Dawson, który przez większość meczu grał z zabandażowaną głową ze względu na ranę, powiedział, że był oczywiście zaskoczony zwycięstwem, ale przyznał, że drużyna trzymała się nakreślonego przez trenera planu i dało to efekt.
"Jestem dumny z chłopaków i dumny z kibiców, bo to naprawdę bardzo środowiskowy klub, a osiągnięcie robi wrażenie. Macclesfield to dla mnie po prostu wszystko" - dodał.
Mecz został rozegrany na stadionie Moss Rose, gdzie wcześniej w sobotę odbył się trening... dziewięciolatków.
Przedstawiciel Premier League i uczestnik Ligi Konferencji wystąpił w mocno eksperymentalnym składzie, m.in. bez najlepszego strzelca Jeana-Philippe’a Matety, ale w drugiej połowie austriacki szkoleniowiec zaczął wpuszczać podstawowych zawodników, jak choćby Willa Hughesa, Tyricka Mitchella czy pozyskanego niedawno z Tottenhamu Hotspur Brennana Johnsona. Nie potrafili oni jednak odwrócić niekorzystnego rezultatu.
"Nie pokazaliśmy żadnej jakości piłkarskiej. Nie widziałem nikogo, kto potrafiłby wygrać drybling, stworzyć sytuację, oddać groźny strzał. Zasłużyliśmy na tę porażkę. Nie mam wytłumaczenia dla tego, co dzisiaj zobaczyłem na boisku" - zaznaczył Glasner.
Macclesfield jest pierwszym zespołem spoza pięciu zawodowych lub półzawodowych lig piłkarskich, który wyeliminował z Pucharu Anglii obrońców trofeum od edycji 1908/09, kiedy... Crystal Palace okazało się lepsze od Wolverhampton Wanderers w pierwszej rundzie.
Ostatnim obrońcą trofeum, który odpadł tak wcześnie jak teraz ekipa z Londynu, był stołeczny Arsenal w 2018 roku.
Ekipa z Macclesfield pięć lat temu została wykluczona z National League (5. poziom) z powodu długów przekraczających pół miliona funtów. Później klub został przejęty przez lokalnego biznesmena Roberta Smethursta, zaczynając marsz w górę ligowej rywalizacji od dziewiątego szczebla i notując trzy awanse w ciągu czterech lat.
W grudniu zespół dotknęła tragedia, gdyż wracając z jednego z meczów w wypadku samochodowym zginął 21-letni napastnik Ethan McLeod.
W 1/32 finału FA Cup, najstarszych rozgrywek piłkarskich na świecie, nie dojdzie do szlagierów, ale zmierzy się kilka par z najwyższej klasy rozgrywkowej, m.in. Everton przegrał z Sunderlandem 1:2, a Newcastle United po serii rzutów karnych uporał się z AFC Bournemouth 4-3, gdyż po 120 minutach było 3:3.
Wysokie zwycięstwo - 10:1 nad grającym na trzecim poziomie Exeter City - odniósł Manchester City, a golem debiut uświetnił pozyskany w piątek przez ekipę trenera Josepa Guardioli Ghańczyk Antoine Semenyo. Z klubów Premier League awansowały też Fulham, Brentford i Burnley.
