Gospodarze wyszli na murawę Estadio Carlos Belmonte z jasnym planem, oddać piłkę rywalom i czekać na okazje do przeprowadzenia kontrataków. Czyli takim, jaki przyniósł im sukces w konfrontacji z Realem Madryt w poprzedniej rundzie rozgrywek.
Goście rzeczywiście od razu przejęli inicjatywę, a już na początku w dogodnej sytuacji znalazł się Marcus Rashford. Anglik otrzymał świetne podanie od Daniego Olmo, ale mając przed sobą bramkarza posłał piłkę obok słupka. Po chwili po drugiej stronie boiska mógł odpowiedzieć Antonio Puertas, jednak strzelił zbyt słabo, by zaskoczyć znajdującego się w fenomenalnej formie Joana Garcię.
W ciągu pierwszych 15 minut meczu Barcelona miała 74% posiadania piłki, co dobrze obrazuje przebieg spotkania. Na murawie nie brakowało również agresji, a to z kolei zakończyło się żółtymi kartkami dla Joao Cancelo oraz Daniego Bernabeu. Pierwszy z nich miał przy tym szczęście, że nie otrzymał drugiej kary po faulu właśnie na młodym Hiszpanie, co nie spodobało się obozowi przeciwników. Sporo pojedynków musiał stoczyć także Robert Lewandowski.
Po upływie pół godziny gry z powodu kontuzji boisko opuścił Carlos Neva. Zastąpił go Jesus Vallejo, były zawodnik Realu Madryt i największa obecnie gwiazda drużyny z regionu Kastylia-La Mancha.
Podopieczni trenera Alberto Gonzaleza długo nie popełniali większych błędów, ale kiedy już taki im się zdarzył, goście okazali się bezlitośni. Piłkę blisko pola karnego stracił Lorenzo, ta szybko trafiła do Lamine Yamala, który pięknym strzałem otworzył wynik starcia. W końcówce pierwszej połowy prowadzenie mógł jeszcze podwyższyć Lewandowski, ale napastnik minął się z futbolówką w szesnastce.
Znów szalona końcówka
Hansi Flick zapobiegawczo przed zmianą stron zatrzymał na ławce Cancelo, wprowadzając Paua Cubarsiego. Bohaterem początku tej części gry był jednak inny obrońca, Ronald Araujo. Urugwajczyk wyskoczył najwyżej w szesnastce po rzucie rożnym i mocnym strzałem głową pokonał Raula Lizoaina. Obrońca strzelił swojego pierwszego gola w rozgrywkach Copa del Rey 2025/2026, trafiając po raz pierwszy od 4 stycznia 2023 roku i meczu przeciwko Intercity.
W kolejnej fazie kibice wciąć obserwowali dominację Dumy Katalonii, ale przerywaną okazjami dla gospodarzy. Dwie z nich zmarnował jednak Jefte, czyli bohater rywalizacji z Los Blancos.
Końcówka meczu zapewniła mnóstwo emocji, gdyż do siatki trafił Javi Moreno. Napędzany gorącym dopingiem zespół "Queso Mecanico" ruszył entuzjastycznie do ofensywy. Przez chwilę ich zapał ostudził Ferran Torres, jednak bramka napastnika Blaugrany nie została uznana. W ostatnich minutach doskonałą szansę na doprowadzenie do remisu miał jeszcze Fran Gamez, ale Gerard Martin wybił piłkę z linii pola karnego, a po chwili Barcelona mogła cieszyć się z awansu do półfinału Pucharu Króla.

