Lwy Terangi czy Lwy Atlasu? Mistrzowie Afryki z 2021 roku czy ci z 1976? Sadio Mane czy Brahim Diaz? Kto w miał świętować w ostatnim meczu Pucharu Narodów Afryki? To pytanie elektryzowało całą Afrykę, a zwłaszcza organizujących turniej Marokańczyków, którzy pół wieku czekali na triumf.
Sprawdź szczegóły meczu Senegal – Maroko
Bono uratował Maroko do przerwy
Dwie najszczelniejsze defensywy Afryki przepuściły w 12 rozegranych łącznie meczach tylko trzy gole. Senegalczycy stracili dwa, Maroko zaledwie jedną przez cały turniej. To zwiastowało, że do pierwszego trafienia możemy oglądać bardzo zamknięty, taktyczny mecz. Tymczasem już w 5. minucie Senegal był o włos od prowadzenia. Po rzucie rożnym główka Pape Gueye wydawała się skazana na wejście do siatki, gdy Bono popisał się ustawieniem i refleksem.
Po niezłym starcie Senegalu wydawało się, że Maroko przejęło inicjatywę, tyle że miejscowi nie byli w stanie przetestować golkipera gości. W 20. minucie Saibari nie wykorzystał świetnej okazji, ale może to i lepiej – wyraźnie spalił przy wyjściu sam na sam z Edouardem Mendym.
Wysokie ustawienie Maroka okazało się pomocne dla rywali, gdy wrzut z autu w swojej tercji zamienili na atak szarżującego otwartą prawą flanką Ilimana Ndiaye. Jego rajd skończył się bardzo dobrym uderzeniem, lecz Bono efektownie wyciągnął stopę i wybił piłkę. Jak on to zrobił?!
Ostatnie minuty pierwszej połowy mogły w końcu uradować miliony Marokańczyków. W 41. minucie Masina posłał miękką wrzutkę przed bramkę z lewej flanki i tylko Aguerd minimalnie minął się z nią głową – to byłby pewny gol. Do końca doliczonego czasu Lwy Atlasu napierały, blokowane skutecznie.
Bezowocny napór gospodarzy po przerwie
Gospodarze wrócili po przerwie dodatkowo zmotywowani i na dobrych 10 minut zamknęli Senegal na jego połowie, zbierając rzuty rożne, wolne i wrzuty z autu. Nic jednak nie dawało efektu. Dopiero w 58. minucie Ayoub El Kaabi otrzymał wymarzoną piłkę z prawej strony od El Khannoussa, lecz jego trącenie na wprost bramki skończyło się bardzo niecelnym strzałem.
Poprawki szukali po świetnym podaniu Diaza El Kaabi i Abde Ezzalzouli, obaj zostali jednak zablokowani wślizgami. Właśnie takie, bardzo proste środki ratowały Senegal w okresie największego naporu gości, który przerwała dopiero drastyczna kontuzja Neila El Aynaouiego. Uderzył twarzą w potylicę rywala i ilość krwi zmusiła go do dwukrotnej zmiany koszulki zanim wrócił do gry.
Kuriozalne sceny przed dogrywką
Lwy Atlasu naciskały nadal i nawet zmiany nie zmieniały oblicza zepchniętego do obrony Senegalu. Tyle że dopiero po 80. minucie Achraf Hakimi oddał pierwszy celny strzał Maroka po przerwie, z łatwością złapany przez Mendy'ego. Choć mieli bardzo niewiele z gry, Senegalczycy byli o włos od wygranej na początku 90. minuty: Ibrahim Mbaye szukał miejsca pod poprzeczką, a znalazł tylko Bono!
Jeszcze w 90+5. minucie Senegal miał rzut rożny, po którym Abdoulaye Seck z główki obił spojenie, a piłka ugrzęzła w siatce po odbiciu od jednego z gospodarzy. Radość sektora gości nie trwała długo - Seck miał faulować w ataku. Jeszcze pod koniec doliczonego czasu rzutu karnego zaczął domagać się Brahim Diaz. Faulował go El Hadji Malick Diouf i po weryfikacji VAR arbiter pokazał na wapno!
W tej sytuacji piłkarze Senegalu w geście protestu zeszlli do szatni, a na stadionie zapanowała konsternacja: co dalej? Za namowami Sadio Mane Senegalczycy wrócili, a do piłki podszedł Brahim Diaz. Mecz trwał już o ponad kwadrans dłużej niż planowane 90+8 minut, gdy piłkarz Realu uderzył koszmarnie - podciął piłkę wprost w rękawice czujnego Mendy'ego. Dogrywka!
Pape Gueye widowiskowo przesądził
Emocjonalny rollercoaster wcale nie zakończył się wraz z nadejściem ostatnich 30 minut. Gdy tylko Senegalczycy wrócili na murawę, wyprowadzili atak lewą stroną, w którym Pape Gueye doszedł pod pole karne i huknął niebywale: piłka poszybowała w okno, od poprzeczki weszła do bramki, a padający na kolana Bono tylko odprowadził ją wzrokiem. Oglądający to wszystko już z ławki Brahim zdawał się nie wierzyć, co się dzieje.
"Lwy Atlasu" ruszyły do ataku, lecz ten nie dawał efektów. Dopiero w drugiej połowie dogrywki gospodarze byli o włos od wyrównania. W 108. minucie Aguerd ustrzelił poprzeczkę, później interweniował jeszcze Mendy. Senegalczycy mogli zamknąć ten mecz w 111. minucie, gdy Cherif Ndiaye przegrał z wychodzącym Bono, ale otrzymał drugą szansę: piłka wypadł leżącemu bramkarzowi. Przy drugiej próbie golkiper zdołał palcami wymusić niecelne uderzenie. Więcej okazji nie było, Senegal triumfuje po nieprawdopodobnym finale.

