Maroko do finału Pucharu Narodów Afryki miało jednego zdecydowanego bohatera, był nim Brahim Diaz. Zawodnik Realu Madryt trafiał do siatki we wszystkich meczach fazy grupowej, 1/8 oraz ćwierćfinale, strzelając przeciwko Komorom, Mali, Zambii, Tanzanii i Kamerunowi.
W półfinale z Nigerią żadna z drużyn nie zdołała trafić do siatki i o losach awansu do finału decydowały rzuty karne, a w nich lepsi byli gospodarze, którzy w meczu o tytuł mierzyli się z Senegalem.
Ten mecz nie ułożył się po myśli Brahima, który miał za sobą kapitalny turniej. Wszystko odmieniło się w doliczonym czasie spotkania finałowego. Wtedy arbiter zdecydował się podyktować rzut karny dla Maroka, a gracze Senegalu na znak sprzeciwu zeszli z murawy. Przerwa trwała kilkanaście minut, rywale wrócili na plac gry, a do piłki postawionej na jedenastym metrze podszedł Brahim. Mógł utwierdzić swój pomnik, ale niestety go zburzył. Gdyby trafił, Maroko byłoby mistrzem, ale jego próba była fatalna i to Senegal był lepszy w dogrywce i zdobył tytuł.
Przeczytaj relację z finału Pucharu Narodów Afryki
Brahim po meczu był załamany, kiedy odbierał nagrodę dla najlepszego strzelca turnieju, widać było na jego twarzy łzy, smutek i załamanie. Na drugi dzień widać, że wciąż nie może dojść do siebie, ponieważ umieścił następujący wpis na portalu X.
"Boli mnie dusza. Marzyłem o tym tytule dzięki całej miłości, jaką mi okazaliście, każdej wiadomości, każdemu wyrazowi wsparcia, które sprawiły, że czułem, że nie jestem sam. Walczyłem z całych sił, przede wszystkim sercem.
Wczoraj zawiodłem i biorę na siebie całą odpowiedzialność oraz przepraszam z całego serca.
Trudno mi będzie się podnieść, ponieważ ta rana nie goi się łatwo, ale spróbuję. Nie dla siebie, ale dla wszystkich, którzy we mnie wierzyli i dla wszystkich, którzy cierpieli razem ze mną.
Będę walczył dalej, aż pewnego dnia będę mógł odwdzięczyć się wam za całą tę miłość i być dumą mojego marokańskiego narodu" – czytamy w oświadczeniu zawodnika.
Brahim musi szybko otrząsnąć się po przegranym finale Pucharu Narodów Afryki, bo teraz czeka go powrót do Madrytu, gdzie będzie musiał walczyć o miejsce w składzie pod wodzą nowego trenera "Królewskich". Jeśli będzie w odpowiedniej dyspozycji może być ważnym elementem w drużynie Alvaro Arbeloi, która znajduje się w dużym kryzysie przede wszystkim wizerunkowym po odejściu Xabiego Alonso i potrzebuje jak najwięcej pozytywnych impulsów, bo ostatnio gracze "Królewskich" zostali gorzko przyjęci nawet przez swoich fanów.
