Podopieczni Walida Regraguiego, Maroko, byli faworytem turnieju, bo jako pierwsza afrykańska drużyna w historii dotarli do półfinału mistrzostw świata w 2022 roku i od tego czasu utrzymują pozycję lidera kontynentu w rankingu FIFA.
Maroko pozostaje niepokonane od dwóch lat – ostatniej porażki doznało w 1/8 finału poprzedniego PNA w Wybrzeżu Kości Słoniowej z RPA. Zespół prowadzi obecny afrykański piłkarz roku, dynamiczny boczny obrońca Paris Saint-Germain, Achraf Hakimi.
Wszystko to sprawia jednak, że od początku turnieju na Maroku ciąży ogromna presja. To pierwsze takie rozgrywki w tym kraju od 1988 roku i zarazem pierwszy PNA, który rozpoczął się w jednym roku, a zakończy w kolejnym.
Maroko rozegrało wszystkie mecze na stadionie Księcia Moulay Abdellaha w stolicy Rabacie. W fazie grupowej kibice wygwizdywali drużynę, ale z biegiem turnieju piłkarze zdołali przekonać do siebie wymagających fanów.
Po pewnym zwycięstwie nad Kamerunem w ćwierćfinale i nerwowym triumfie po rzutach karnych z Nigerią w środowym półfinale, blisko 70 tysięcy marokańskich kibiców wypełni stadion, licząc na zwycięstwo swojej drużyny i zdobycie trofeum.
"Uważam, że zasłużyliśmy na finał. Graliśmy z czołowymi zespołami, jak Mali, Kamerun czy Nigeria, a teraz czeka nas starcie z kolejną z najlepszych drużyn" - powiedział Regragui, który regularnie spotyka się z krytyką ze strony wymagającej publiczności.
"W końcu ludzie zaczną dostrzegać, że Maroko to naprawdę piłkarska potęga. Ale żeby zrobić kolejny krok, musimy zdobywać trofea, dlatego niedzielny mecz ma ogromne znaczenie dla naszej historii".
Regragui doskonale pamięta, że dorobek Maroka w tych rozgrywkach jest skromny – jedyny tytuł zdobyli w Etiopii w 1976 roku.
Trener grał w ostatniej drużynie Maroka, która dotarła do finału – w 2004 roku przegrała z gospodarzem, Tunezją. Teraz chce pójść o krok dalej.
Jeśli mu się to nie uda, najprawdopodobniej nie poprowadzi już kadry podczas mistrzostw świata w czerwcu.
"Nawet gdybyśmy odpadli w pierwszej rundzie, nie przestałbym wierzyć w siebie i powtarzać sobie, że jestem dobrym trenerem" - stwierdził Regragui.
"Tego, co osiągnąłem w przeszłości, nikt mi nie odbierze. Nie oczekuję od nikogo żadnych prezentów. Nie twierdzę, że jestem najlepszy. Najważniejsze, że Maroko jest w finale".
Pożegnanie Mane z PNA
Gospodarze nie mogli trafić na trudniejszego rywala niż Senegal, który zajmuje drugie miejsce w afrykańskim rankingu i po raz trzeci w czterech ostatnich edycjach PNA gra w finale.
Po porażce z Algierią w Kairze w 2019 roku, Lwy Terangi sięgnęły po tytuł po raz pierwszy w historii w 2022 roku w Jaunde, pokonując Egipt po rzutach karnych.
W 2024 roku Senegal odpadł w 1/8 finału z Wybrzeżem Kości Słoniowej, ale zdołał się podnieść, awansować na mistrzostwa świata i dotrzeć do finału tutaj po golu Sadio Mane, który przesądził o zwycięstwie nad Egiptem w półfinale.
Senegal dysponuje bardzo doświadczoną, ale już wiekową kadrą – Mane, bramkarz Edouard Mendy, kapitan Kalidou Koulibaly i pomocnik Idrissa Gana Gueye mają od 33 do 36 lat.
Były gwiazdor Liverpoolu, Mane, po meczu z Egiptem zapowiedział, że finał będzie jego ostatnim występem w Pucharze Narodów Afryki.
"Jestem żołnierzem narodu i każdego dnia staram się dawać z siebie wszystko – na treningach i w meczach" - powiedział Mane. "Ale to nie jest dla mnie najważniejsze. Najważniejsze, by przywieźć ten puchar do Dakaru".
Środkowy obrońca Koulibaly nie zagra w finale z powodu zawieszenia, co jest dużym osłabieniem Senegalu w starciu dwóch świetnie broniących drużyn. Oba zespoły straciły w tym turnieju łącznie tylko trzy bramki.
