Decyzja Iordănescu zapadła w momencie, gdy rumuński szkoleniowiec uważnie rozważa kolejny krok w swojej karierze. Woli nie podejmować krótkoterminowego zobowiązania, nawet jeśli oferta finansowa była bardzo wysoka i opiewała na 2,5 miliona euro za około sześć miesięcy pracy, jak podaje prasa międzynarodowa.
Były selekcjoner reprezentacji Rumunii zaliczył wyjątkowo nieudany epizod z Legią Warszawa, odchodząc po 26 meczach z końcem października. Teraz szuka solidnego projektu, z jasno określonymi celami i stabilnością, gdzie będzie mógł budować coś na średnią i dłuższą metę.
Osoby z otoczenia trenera zapewniają Flashscore, że aspekt finansowy nie był decydujący przy podejmowaniu decyzji. Kluczowe okazały się perspektywy sportowe oraz sposób, w jaki projekt został zaplanowany.
Iordănescu uważa, że kontrakt na zaledwie kilka miesięcy nie pozwoliłby mu odcisnąć swojego piętna na drużynie ani osiągnąć wyników na miarę oczekiwań.
