Fiorentina odnosi ważne zwycięstwo i przybliża się do utrzymania

Nicolo Fagioli z Fiorentiny świętuje zdobycie bramki
Nicolo Fagioli z Fiorentiny świętuje zdobycie bramkiLaPresse / ddp USA / Profimedia

Fiorentina zdobyła niezwykle cenne trzy punkty w walce o utrzymanie w Serie A, wygrywając 2:1 na wyjeździe z walczącym o Ligę Mistrzów Como, które poniosło dopiero drugą domową porażkę w tym sezonie ligowym.

Początek spotkania był chaotyczny z obu stron i nie przyniósł żadnych poważniejszych okazji bramkowych. Najwięcej zamieszania w pierwszych minutach wywołało dośrodkowanie Nico Paza w pole karne Fiorentiny już po 44 sekundach gry.

Najlepszą okazję dla La Viola w pierwszych 20 minutach miał Jack Harrison, ale jego strzał był bardzo niecelny, natomiast po drugiej stronie boiska Paz uderzył prosto w Davida de Geę, będąc w dobrej sytuacji.

Gdy zbliżała się 30. minuta, świetna indywidualna akcja Fabiano Parisiego z Fiorentiny pozwoliła mu wejść w pole karne, a jego strzał z trudem wybił Marc-Oliver Kempf. Piłka trafiła jednak pod nogi Nicolo Fagiolego, który przy drugim podejściu precyzyjnym, płaskim strzałem pokonał Jeana Buteza i dał gościom niespodziewane prowadzenie.

Reszta pierwszej połowy upłynęła pod znakiem walki w środku pola, ale klarownych sytuacji podbramkowych było niewiele.

Do przerwy obie drużyny oddały po jednym celnym strzale, co dobrze oddaje przebieg tej części gry. Po zmianie stron Fiorentina od razu ruszyła do ataku i jej determinacja została nagrodzona – Rolando Mandragora został sfaulowany w polu karnym przez Maximo Perrone. Moise Kean pewnie wykorzystał rzut karny, posyłając piłkę pod poprzeczkę i uciszając Stadio Giuseppe Sinigaglia.

To trafienie w końcu pobudziło gospodarzy do działania i Martin Baturina był bliski zdobycia bramki chwilę później.

Po zamieszaniu podbramkowym Kempf z Como nie zdołał skierować piłki do siatki, choć był zaledwie metr od bramki.

Nacisk Lariani rósł, a na 13 minut przed końcem, gdy mecz nabierał rumieńców, Parisi z Fiorentiny próbował wybić prostą wrzutkę, ale niefortunnie wpakował piłkę do własnej bramki.

W końcówce drugiej połowy rezerwowy Como Alvaro Morata obejrzał czerwoną kartkę, a spotkanie zamieniło się w twardą walkę. Ostatecznie jednak odrodzenie Como przyszło zbyt późno i nie udało się sięgnąć po trzecie z rzędu zwycięstwo w Serie A nad Fiorentiną po raz pierwszy od 1950 roku.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen