Inter Mediolan miał mnóstwo problemów w wyjazdowym starciu z Pisą, która przed słynie ze szczelnej defensywy przed własną publicznością. W ostatnich czterech meczach nie stracili nawet gola.
Mecz na ławce rozpoczął Piotr Zieliński, a goście przekonali się na własnej skórze, jak trudno jest strzelić gola temu beniaminkowi na ich obiekcie. W pierwszej połowie "Nerazzurri" nie mieli pomysłu, w jaki sposób zagrozić swojemu rywalowi i do przerwy było 0:0.
Polski pomocnik zameldował się na murawie od początku drugiej części gry, ale Inter wciąż miał problemy, a groźniejsze sytuacje tworzyli gospodarze. Dobre okazje do strzelenia gola miał Henrik Meister, ale szwankowała u niego skuteczność.
Goście w końcu przełamali mur i trafili do siatki w 69. minucie. Piłkę przejął Piotr Zieliński, uruchomił lewą stroną Francesco Esposito, który chwilę wcześniej wszedł na plac gry, a ten zagrał w pole karne do Lautaro Martineza. Argentyńczyk posłał "bombę" w stronę bramki i dał prowadzenie.
Kilka minut później bardzo mocno w twarz z bliska trafiony został Piotr Zieliński i Polak potrzebował chwili, żeby wrócić do gry, ale zdołał pozostać na boisku. Inter jeszcze raz złamał defensywę Pisy w 83. minucie. Po składnej akcji, w której brał udział Zieliński, Barella wbiegł w pole karne i znakomitym podaniem obsłużył Martineza, a ten ustrzelił dublet.

Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i Inter wygrał 2:0, co sprawia, że wraca na zwycięską ścieżkę po dwóch porażkach z rzędu i utrzymuje kontakt z czołówką tabeli Serie A. Obecnie "Nerazzurri" są na trzecim miejscu, ale jeśli Napoli pokona Romę w dzisiejszym hicie kolejki, to spadną na czwartą pozycję.
