Lecce – Inter 0:2
Po porażce na stadionie Bodo/Glimt w Lidze Mistrzów trener Cristian Chivu dokonał aż siedmiu zmian w składzie. Gospodarze, po dwóch kolejnych zwycięstwach, byli pełni pewności siebie, ale już w pierwszej minucie spotkania otrzymali cios. Z powodu kontuzji boisko musiał opuścić obrońca Kialonda Gaspar, który próbował zablokować strzał Marcusa Thurama.
Jego zmiennik Jamil Siebert uratował gospodarzy w 10. minucie, gdy Dimarco dośrodkował na dalszy słupek, gdzie niepilnowany Luis Henrique uderzył zewnętrzną częścią stopy w kierunku dalszego rogu bramki. Siebert jednak znalazł się we właściwym miejscu i wybił piłkę po tym, jak Wladimiro Falcone odbił futbolówkę w stronę środkowego obrońcy.
To nie była jedyna interwencja Falcone, który musiał także zatrzymać okazję Sebastiana Pio Esposito, dzięki czemu Lecce mogło być zadowolone z bezbramkowego remisu po pierwszej połowie. Inter mógł objąć prowadzenie pięć minut po przerwie, gdy Thuram przedarł się przez defensywę Lecce, a jego płaskie dośrodkowanie w pole karne zamknął Dimarco. Gol jednak nie został uznany, ponieważ francuski napastnik był na spalonym.
Chivu po godzinie gry przeprowadził cztery zmiany, by ożywić grę. Zaufanie trenera spłacił jeden z rezerwowych. Mchitarjan w 75. minucie popisał się świetnym strzałem z pola karnego po rzucie rożnym Dimarco i zdobył swoją drugą ligową bramkę w tym sezonie. Po tym trafieniu presja na piłkarzach Interu wyraźnie spadła i szybko podwyższyli prowadzenie.

Kolejny rzut rożny Dimarco wywołał zamieszanie w polu karnym, a tym razem do piłki głową doszedł kolejny rezerwowy Manuel Akanji. Wygrana 2:0 sprawiła, że Inter wywarł presję na AC Milan i Napoli, czyli zespoły, które również walczą o Scudetto i muszą odnieść zwycięstwa w swoich niedzielnych meczach. Gospodarze pozostają na 17. miejscu, mając tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Całe spotkanie w barwach gości rozegrał Piotr Zieliński.
Cagliari – Lazio 0:0
Cagliari po dwóch porażkach wreszcie zdobyło punkt. Lazio na wyjazdach radzi sobie słabo, na stadionach rywali zdobyło tylko osiem bramek – nikt w Serie A nie strzelił mniej. Tym razem rzymianie nie zdołali się przełamać, nawet gdy gospodarze w końcówce stracili po czerwonej kartce Kolumbijczyka Yerry'ego Minę.
