Gospodarze byli zagrożeni przedłużeniem do pięciu serii meczów ligowych bez zwycięstwa. Tak źle nie było od lipca 2020 roku,na co fani odpowiedzieli bojkotem. Na trybunach było raptem kilka tysięcy widzów, choć ci obecni szybko odetchnęli z ulgą: ich drużyna od początku ruszyła do ataku.
Już w drugiej minucie otworzyli wynik spotkania, gdy Daniel Maldini przełamał 10-miesięczną niemoc, trafiając z bliska. Później Danilo Cataldi zmusił bramkarza do interwencji, a Gustav Isaksen i Fisayo Dele-Bashiru nie trafili do siatki, podczas gdy defensywa Neroverdich - bez Sebastiana Walukiewicza w wyjściowym składzie - miała spore problemy z powstrzymaniem naporu.
Z czasem goście odzyskali nieco inicjatywy i byli bliscy wyrównania w 27. minucie, gdy Edoardo Motta popisał się świetną interwencją po mocnym, rykoszetowanym strzale M'Bali Nzoli. To był przedsmak tego, co miało nastąpić – goście doprowadzili do remisu po efektownym uderzeniu Armanda Lauriente w okienko, kończącym składną akcję podaniami.
Remisowy wynik sprawił, że przed drugą połową wszystko było otwarte, ale po przerwie okazji bramkowych było już znacznie mniej. Ismael Kone miał szansę dla zespołu Grosso, lecz uderzył wysoko nad poprzeczką z pola karnego, a próba Dele-Bashiru po drugiej stronie boiska była jeszcze bardziej niecelna i poleciała w trybuny za bramką.
Arijanet Murić został sprawdzony przez techniczne uderzenie Mattii Zaccagniego, choć interwencja nie była szczególnie trudna. W ostatnich 10 minutach spotkanie wreszcie się otworzyło.
Isaksen i Matteo Cancellieri mogli przechylić szalę na korzyść Lazio, a ten drugi zmusił bramkarza do wybicia piłki na rzut rożny po groźnym strzale z dystansu. Sassuolo z kolei dwukrotnie zmusiło Mottę do interwencji – bramkarz popisał się znakomitą podwójną obroną po strzałach Kristiana Thorstvedta i Josha Doiga.
Te interwencje okazały się kluczowe, bo Lazio zadało decydujący cios w doliczonym czasie gry – rezerwowy Marusić został obsłużony dokładnym dośrodkowaniem i głową zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie w 90+2. minucie.
Rezultat 2:1 oznacza, że gospodarze odnieśli pierwsze ligowe zwycięstwo od końca stycznia, natomiast goście, którzy wygrali pierwszy mecz tych drużyn 1:0, nie zdołali po raz drugi w historii skompletować ligowego dubletu nad Orłami. Walukiewicz pojawił się na boisku na ponad 20 minut, gdy Sassuolo przechodziło trudne chwile. W końcówce zarobił żółtą kartkę, nie był bezpośrednio zaangażowany w stratę gola.

