Bardzo długo nie widywaliśmy go w ogóle – kontuzje i operacje sprawiły, że Arkadiusz Milik nie zagrał ani minuty od początku czerwca 2024 roku. Ostatnio przynajmniej się rozgrzewał i siedział na ławce. Tak było w dwóch grudniowych zwycięstwach Juventusu, nad Romą i Pisą.
Trener Luciano Spalletti zapewniał, że polski napastnik rwie się do gry i widać w nim dziecięcą radość w kontakcie z piłką. Powiało więc optymizmem, który dziś przygasł. Podczas piątkowej konferencji prasowej Spalletti potwierdził, że 31-latek ma kolejny problem zdrowotny.
"Gatti i Rugani są poza grą, a Milik ma drobny problem. Będziemy musieli ocenić jego stan jutro, może nie znaleźć się w kadrze" – powiedział 66-letni szkoleniowiec pytany o możliwe braki w zespole.
Czytaj także: Juventus ogłosił nazwisko nowego dyrektora sportowego
Jego informacje o kłopotach zdrowotnych zbiegły się w czasie z informacjami Tuttosport, który zasugerował kilka godzin wcześniej, że styczniowa zmiana barw jest możliwa. Zarówno klub, jak i sam Milik są otwarci na rozmowy z potencjalnymi oferentami. Zarówno transfer definitywny, jak i wypożyczenie może wchodzić w grę.
Zanim ktokolwiek złoży jednak ofertę, z pewnością poczeka na dalsze informacje dotyczące zdrowia polskiego napastnika, obecnie wycenianego na 1,5 mln euro. Tym baczniej będziemy śledzić sobotni mecz Juventus - Lecce (na żywo od 18:00).

