Początek spotkania był spokojny z obu stron, ale to goście prowadzeni przez Cesca Fabregasa szybciej przejęli inicjatywę.
Po kilku niegroźnych próbach na bramkę, Como objęło prowadzenie w 21. minucie za sprawą swojego lidera, Nico Paza. Argentyńczyk strzelił swojego szóstego gola w tym sezonie ligowym, uderzając z dystansu, a piłka po lekkim rykoszecie minęła Wladimiro Falcone.
Odpowiedź Lecce była bardzo słaba, a kibice gospodarzy mogli być rozczarowani, widząc tylko jedno celne uderzenie swojej drużyny przed przerwą.
Trener Eusebio Di Francesco podzielał ich frustrację i został odesłany na trybuny po sprzeczce z sędzią, co jeszcze bardziej utrudniło zadanie Giallorossim.
Druga połowa rozpoczęła się w podobnym stylu, ale Lecce stopniowo zaczęło mocniej naciskać, by wyrównać. Youssef Maleh był bliski szczęścia po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, gdy kilku zawodników gospodarzy znalazło się na wolnej pozycji przy dalszym słupku, ale strzał nie trafił w światło bramki.
Como przetrwało trudny moment po przerwie i zostało nagrodzone za wytrwałość, podwajając prowadzenie wbrew przebiegowi gry. Jacobo Ramon zdobył swoją drugą bramkę w sezonie, dobijając piłkę z bliska po tym, jak Lecce nie zdołało wybić dośrodkowania z rzutu wolnego.
Drugi gol wyraźnie podłamał gospodarzy, a Fabregas mógł cieszyć się ponownie, gdy Anastasios Douvikas w 75. minucie zdobył swoją czwartą bramkę w sezonie, ustalając wynik spotkania.
Nie było zaskoczeniem, że to właśnie Paz popisał się sprytnym podaniem otwierającym drogę do bramki, ale wykończenie 26-latka było bezbłędne i przypieczętowało zwycięstwo.

Wygrana pozwala Como wrócić do strefy europejskich pucharów. Zespół awansował na szóste miejsce, wyprzedzając tymczasowo Bolognę o dwa punkty, choć ma rozegrany jeden mecz więcej.
Lecce może pocieszać się czteropunktową przewagą nad strefą spadkową, ale w czterech z pięciu najbliższych spotkań zmierzy się z Juventusem, Romą, Interem i AC Milan, co może odmienić sytuację.
