Po bardzo ostrożnych pierwszych 20 minutach spotkania to gospodarze przełamali impas – uderzenie z bliska w wykonaniu Giovanniego Simeone minimalnie przekroczyło linię bramkową, zanim Oliver Provstgaard zdołał wybić piłkę.
Napędzone tym golem Torino mogło podwyższyć prowadzenie już kilka minut później za sprawą świetnie dysponowanego Simeone, ale jego mocny strzał obronił Ivan Provedel, ratując Lazio przed stratą kolejnej bramki. Goście w pierwszej połowie praktycznie nie stwarzali zagrożenia pod bramką rywali. Najlepszą okazję Biancocelestich na gola przyniosła 37. minuta, gdy strzał Redy Belahyane został zablokowany kilka metrów przed linią bramkową.
Po przerwie gospodarze od razu ruszyli do ataku i już w 53. minucie zdobyli drugiego gola tego wieczoru. Świetne dośrodkowanie Rafy Obradora z lewej strony trafiło do Duvana Zapaty w polu karnym, a kolumbijski napastnik nie pomylił się, pokonując Provedela głową i wywołując euforię na stadionie Olimpico Grande Torino.
W dalszej części meczu tempo wyraźnie spadło, a gospodarze nie pozwolili sobie na utratę przewagi. Torino zaprezentowało bardzo solidną grę w defensywie, a znakomity blok znanego z Jagiellonii Enzo Ebosse powstrzymał jedną z najlepszych okazji Lazio na zmniejszenie strat w drugiej połowie.
Lazio w tym sezonie zdobyło zaledwie osiem bramek w 14 ligowych meczach wyjazdowych, co wyraźnie pokazuje brak skuteczności drużyny Maurizio Sarriego w ofensywie poza własnym stadionem. W końcówce spotkania Alberto Paleari popisał się świetną interwencją po strzale Alessio Romagnolego, nie pozwalając Biancocelestim na złapanie kontaktu i tym samym zapewniając Torino komplet punktów.
Wygrana pozwoliła Torino przerwać serię czterech meczów bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach i awansować na 14. miejsce w Serie A. Lazio pozostaje na 10. pozycji i teraz musi skupić się na Coppa Italia, gdzie w środę podejmie Atalantę w pierwszym meczu półfinałowym.

