Cremonese – Verona 0:0
Obie drużyny miały w tym meczu szansę zakończyć długą serię bez ligowego zwycięstwa, ale początek spotkania nie wskazywał na wielkie emocje, bo oba zespoły rozpoczęły dość niemrawo. Jedną z nielicznych okazji miał Jamie Vardy, który próbował z połowy boiska zaskoczyć Simonego Perillego, jednak piłka przeleciała nad pustą bramką.
Chwilę później Enzo Ebosse doszedł do dośrodkowania z rzutu rożnego, lecz jego strzał głową był niecelny. Tuż przed piętnastą minutą Grigiorossi wyprowadzili szybki kontratak, ale uderzenie Tommasa Barbieriego z obiecującej pozycji w polu karnym minęło bramkę. Reszta pierwszej połowy przebiegała w dość chaotycznej atmosferze.
Jedyną poważniejszą okazję miał dopiero w 38. minucie Giovane, którego strzał z ostrego kąta obronił bramkarz gospodarzy Emil Audero. Było jasne, że o wyniku tego ważnego spotkania może zadecydować jedna udana akcja, dlatego na początku drugiej połowy oba zespoły starały się przejąć inicjatywę. Jako pierwsi po przerwie groźnie zaatakowali gospodarze, gdy Alberto Grassi oddał strzał z niebezpiecznej pozycji, ale piłka minęła cel.
W drugiej połowie jednak przeważył strach przed porażką, co sprawiło, że końcówka była bardzo ostrożna, a strzały obu drużyn ograniczały się do prób z dystansu. W 85. minucie wydawało się, że Verona przełamała bezbramkowy impas, gdy Giovane wykorzystał długie podanie od Suata Serdara i skierował piłkę do siatki, ale ku rozczarowaniu Hellasu gol nie został uznany z powodu spalonego.

Do końca spotkania nie wydarzyło się już nic istotnego, więc drużyny podzieliły się punktami. Mimo że drużyna Cremonese nie przegrała i awansowała na 12. miejsce w tabeli, jej forma budzi niepokój, bo już od siedmiu kolejek nie odniosła zwycięstwa. Dodatkowo w tych meczach zdobyła zaledwie dwie bramki. Verona również nie prezentuje się lepiej, bo po kolejnej stracie tkwi na dole tabeli i poważnie grozi jej spadek do Serie B.
