Niespodziankę tej fazy rozgrywek już znaliśmy, skoro Zawisza dotarł do półfinału. Wieczorem Reklamowany jako najciekawszy z pojedynków ćwierćfinałowych, środowy hit pomiędzy Lechem a Górnikiem Zabrze zaczął się od intensywnego pressingu przyjezdnych, który przez dłuższą chwilę sprawiał problemy Poznaniakom.
Sprawdź szczegóły meczu Lech Poznań – Górnik Zabrze
Napędzony ostatnią zwycięską serią, „Kolejorz” szybko przejął inicjatywę i w 13. minucie zapachniało golem, gdy Joel Pereira górą dograł do Bengtssona. Szwed mógł bardziej precyzyjnie uderzyć głową, skończyło się na górnej siatce. Jeszcze w 26. minucie Josema blokował uderzenie Ishaka zanim to goście doszli ponownie do głosu.
Uderzenie Patrika Hellebranda z 34. minuty Bartosz Mrozek sparował na róg, a moment później bramkarza Lecha straszył Yvan Ikia Dimi. Właśnie Francuz okazał się istotny w kolejnym ataku Górnika. Tym razem prawą stroną wszedł Sadilek, złamał do środka i rozegrał krótko z Dimim, by następnie wpić piłkę pod poprzeczkę bramki Mrozka w 41. minucie.
Poznaniacy szukali możliwie szybkiej odpowiedzi na to trafienie, wchodząc w doliczony czas zablokowanym uderzeniem Luisa Palmy. Druga połowa rozpoczęła się od serii stałych fragmentów pod polem karnym gości, które przełożyły się na dwa uderzenia... ale żadnego zagrożenia dla Marcela Łubika.
Dopiero po 20 minutach Górnik wyszedł z własnej połowy na dłuższą chwilę i choć nie sprawił problemów miejscowym, to wydawał się mieć kontrolę nad meczem. Co więcej, to akcje Zabrza – choć nieliczne – wyglądały lepiej i Kubicki na kwadrans przed końcem powinien był lepiej wykończyć akcję, w której uderzał z 16 metrów nad bramką.
Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się okrutnie: moment później Lech dostał karnego, a Maksym Chłań drugą żółtą kartkę. Sam poszkodowany Joel Pereira podszedł do jedenastki i nie dał rady pokonać Łubika! To oznaczało, że Lech do ostatniej chwili musiał napierać, a goście mieli za zadanie utrzymać najniższą przewagę.
Chwilami Górnik był tak wgnieciony w swoją bramkę, że Mrozek rozgrywał piłkę na połowie Zabrzan. Przewrotka Agnero okazała się niecelna, a tylko ją do 90. minuty udało się wypracować. W czasie doliczonym Walemark posłał piłkę wysoko w trybuny, a ostatnią wrzutkę z narożnika Łubik pewnie wyłapał, by utrzymać przewagę do końca.

