Zaledwie kilka dni po wspaniałym zwycięstwie 5:2 nad Juventusem w pierwszym etapie play-off Ligi Mistrzów, Galatasaray udało się do Konyasporu. Menedżer Okan Buruk dokonał sześciu zmian w drużynie, która pokonała Juve. Dał odpocząć kilku kluczowym zawodnikom, podczas gdy Victor Osimhen został całkowicie pominięty w składzie z ostrożności.
Przewidywalne potknięcie Galaty
Od początku było prawdopodobne, że Galatasaray będzie zmęczone po wysiłku w środku tygodnia, a przy wszystkich zmianach naprawdę walczyli o przełamanie ciężko pracującej, intensywnej obrony Konyasporu.
Przy wyniku 0:0 w połowie meczu, Mauro Icardi również musiał zejść z boiska z powodu kontuzji, a obrońcom tytułu nadal brakowało rytmu. Galatasaray myślało, że objęli prowadzenie na początku drugiej połowy, kiedy Noa Lang pokazał odrobinę błyskotliwości, która zakończyła się uderzeniem Leroya Sane w otwartą siatkę.
Gol został jednak wykluczony z powodu absurdalnej decyzji o spalonym, po raz kolejny pokazując poważny brak zdrowego rozsądku i jakości wśród sędziów w Turcji.

Konyaspor wykorzystał tę decyzję i naprawdę słaby występ Galatasaray, strzelając dwukrotnie w 75. i 81. minucie, aby przypieczętować wyjątkową wygraną 2:0. Zadali przeciwnikom zaledwie drugą porażkę w Super Lig w tym sezonie.
Konya w pełni zasłużyła na zwycięstwo, które pomogło im oddalić się od strefy spadkowej, a decyzja o spalonym nie powinna odwracać uwagi od tego, jak znużone i nijakie było Galatasaray. Nie potrafili stworzyć żadnej szansy i być może potraktowali swoich przeciwników lekceważąco, za co zostali należycie ukarani.
Przedwczesne świętowanie Fenerbahce
Wynik ten oznaczał, że w poniedziałek Fenerbahce miało szansę zrównać się punktami z Galatasaray po raz pierwszy od bardzo dawna. Fener podejmowało u siebie drużynę Kasimpasy po miażdżącej porażce 3:0 z Nottingham Forest w play-offach Ligi Europy.
Z powodu kilkutygodniowej absencji Milana Skriniara, do drużyny wszedł Caglar Soyuncu, ale wciąż oczekiwano prostego zwycięstwa i ważnego momentu w wyścigu o tytuł. Jednak, podobnie jak w przypadku Galatasaray, był to powolny, ospały i momentami nerwowy występ Fener, którzy nie mogli znaleźć płynności.
Sprawy nabrały jednak tempa pod sam koniec meczu. Mortadha Ben Ouanes z Kasimpasy wyleciał z boiska w 90+3. minucie za drugą żółtą kartkę, a Fenerbahce desperacko podniosło poprzeczkę, szukając piłki meczowej. I dostali dokładnie to, czego desperacko pragnęli. Po raz kolejny Marco Asensio wyskoczył na skraju pola karnego i w 90+5. minucie wbił piłkę do siatki, dając Fenerbahce prowadzenie 1:0.
Świętowanie było huczne. Hałas tłumu na Sukru Saracoglu był poza skalą. Asensio zdjął koszulkę i pobiegł sprintem w dół boiska. Zawodnicy na ławce rezerwowych rzucili się na niego i uściskali Hiszpana. Domenico Tedesco upadł na podłogę. To były niesamowite sceny.

Ale to, co nastąpiło później, było jeszcze bardziej niesamowite...
Od ekstazy do agonii
W 90+11. minucie meczu 10-osobowa Kasimpasa wrzuciła piłkę w pole karne. Tłum gwizdał gorączkowo, pokrzykując na sędziego. Tu pasowałoby klasyczne "panie Turek, kończ pan ten mecz". Ale arbiter nie kończył.
Andri Fannar Baldursson zdołał uderzyć piłkę głową przy tylnym słupku, śląc ją w poprzek bramki. Matteo Guendouzi całkowicie zasnął, nieświadomy, że Jim Allevinah stoi za nim. Wypożyczony w styczniu z Angers, zakradł się przed Francuza, złapał kontakt i uderzył piłkę do bramki obok Edersona.
Kibice Fenerbahce zamilkli. To był naprawdę niezwykły moment w tym sezonie Super Lig i wyścigu o tytuł. Od jednej z najbardziej maniakalnych celebracji, jakie można zobaczyć, do złamanego serca zaledwie sześć minut później. Fenerbahce zostało utrzymane, w najbardziej niezwykły i dramatyczny sposób, do remisu 1:1.
"Niewykorzystana szansa" była częstym tematem w ciągu ostatnich kilku lat. Za każdym razem, gdy Galatasaray traciło punkty, Fenerbahce również traciło je w bardzo podobny sposób przed własną publicznością. Być może ciężar oczekiwań uderza w nich, a nerwy naprawdę rosną w meczach o takim znaczeniu.
Bez względu na przyczynę, byli rozczarowani. Będą również naprawdę rozczarowani występami Guendouziego i N'Golo Kante. Ten pierwszy był do tej pory nieco bez głowy, podczas gdy ten drugi wygląda jak absolutny cień gracza, którym kiedyś był, naprawdę trudno mu nadążyć za tempem gry.
Na domiar złego, Caglar, Jayden Oosterwolde, Ederson i Anderson Talisca doznali kontuzji mięśniowych, które wykluczą ich z gry na kilka najbliższych tygodni, co spowodowało poważne osłabienie w obronie i z przodu. To był naprawdę ponury poniedziałek dla Fenerbahce.
Poprawa Besiktasu
Besiktas pozostawał niezauważony w ciągu ostatnich kilku miesięcy i powoli zaczyna wyglądać na znacznie bardziej ustatkowaną i zjednoczoną drużynę pod wodzą Sergena Yalcina. W niedzielę imponująco pokonali Goztepe Mateusza Lisa aż 4:0, przeskakując przeciwników i obejmując czwarte miejsce w tabeli. Co ciekawe, jedna czwarta bramek, które Goztepe straciło w tym sezonie, padła w tym meczu. To demonstruje, jak potężną siłą defensywną są piłkarze z Izmiru, z bramkarzem na czele.
Po powolnym rozpoczęciu kariery w Besiktasie po dołączeniu latem z Benfiki, występy Orkuna Kokcu są coraz lepsze. To on jest w centrum wszystkiego, co robią dobrze, a Wilfred Ndidi oferuje silną ochronę u jego boku.
Besiktas jest niepokonany w 15 meczach we wszystkich rozgrywkach od listopada. W lidze wygrali siedem i zremisowali pięć od czasu porażki z Fenerbahce. Choć remisów jest o kilka za dużo, to fakt, że okazują się trudni do pokonania, jest dobrym znakiem. Obecnie tracą zaledwie pięć punktów do Trabzonsporu, więc będą starali się ich dopaść i zapewnić sobie trzecie miejsce.
Po czterech sezonach słabych wyników, odkąd wygrali ligę w sezonie 2020/21, budują nadzieję, że w przyszłym sezonie wrócą do walki o czołowe lokaty. Są ogromnym klubem i wydali ostatnio całkiem sporo - nawet jeśli nie są to pieniądze zbliżone do tych, które wydały Galatasaray i Fenerbahce. Byłoby dobrze dla tureckiego futbolu, gdyby odbudowali swoją wielkość.

Drużyna tygodnia

Ndidi został Graczem Tygodnia Flashscore, według naszego wewnętrznego systemu ocen, po bramce i występie przeciwko Goztepe. Dołączył do niego kolega z drużyny, Orkun. Duet Fenerbahce Asensio i Levent Mercan oraz bramkarz Andre Onana również znaleźli się w XI, przy czym ten ostatni obronił sześć rzutów karnych i zatrzymał 1,73 xG w wygranym przez Trabzonspor 2:1 meczu z Gaziantep.
