Mimo kontrowersji związanych z wyprowadzeniem rozgrywek do Arabii Saudyjskiej, półfinałowy mecz Superpucharu Hiszpanii między Barceloną a Athletikiem budził ogromne zainteresowanie. Co prawda życzylibyśmy sobie przynajmniej jednego z Polaków w wyjściowym składzie, ale pojedynek w Dżuddzie i tak zapowiadał się apetycznie.
Sprawdź szczegóły meczu Barcelona – Athletic

Athletic zdeklasowany w 25 minut
Wyrównany początek meczu w żaden sposób nie zwiastował tego, co miało nadejść. Przez kwadrans Blaugrana nie była w stanie w pełni okiełznać Basków, a zwłaszcza Inaki Williams szukał swojej okazji w tercji Katalończyków.
Dopiero w okolicy 20. minuty faworyci wyraźnie zaczęli przeważać, a dowodem tego była ucieczka Fermina spomiędzy obrońców. Unai Simon zdołał go zatrzymać. Minutę później Fermin miał okazję na poprawkę po podaniu z prawej flanki. Uderzył koślawo i zamiast gola zaliczył asystę, ponieważ piłka trafiła do Ferrana, który bez namysłu wykończył z kozłem i zapewnił prowadzenie Barcelonie.
Przewaga Barcy była już udokumentowana, a podopieczni Hansiego Flicka postanowili pójść za ciosem, de facto zamykając Athletic na jego połowie. Jeszcze przed upływem półgodziny Pedri i Raphinha zbudowali akcję lewą stroną, a Brazylijczyk wycofał piłkę i posłał w rozległą wolną przestrzeń na 11. metrze. Do futbolówki dopadł Fermin i tym razem się nie pomylił, mocnym strzałem pod poprzeczkę podwoił prowadzenie.
Sytuacja z trudnej stała się bardzo trudna, a to nie był koniec nieszczęść. Po kilku minutach koszmarnie pomylił się Unai Simon. Tym razem Roony Bardghji zszedł z prawej flanki w pole karne, przełożył piłkę i uderzył mocno. Bramkarz wyciągnął rękę, ale futbolówka przełamała rękawicę i wturlała się za linię.
Mowa ciała zawodników Athleticu sugerowała, że byli pokonani nie mniej niż sam bramkarz przy trzeciej wpuszczonej bramce. Nie mogli jednak zejść z boiska, trzeba było dotrwać do przerwy. Tymczasem w 38. minucie Roony dograł wysoko do Raphinhy, Brazylijczyk zgrał sobie piłkę klatką piersiową, zszedł w pole karne i wsunął piłkę w okno.
Raphinha postawił kropkę nad "i"
Resztkę nadziei w głowach Basków mógł rozpalić tuż przed przerwą Oihan Sancet, gdy Berenguer wypuścił go samego przed bramkę. 25-latek uderzał z pierwszej, ale tylko w słupek! Do przerwy Athletic został rozbity i otwarte pozostało pytanie, czy uda się jeszcze uratować honor. Odpowiedź brzmiała „nie” i potwierdził ją Raphinha w 52. minucie. To on kończył akcję, w której dwa poprzednie strzały zostały zablokowane, a jego próba weszła po rykoszecie od obrońcy.
W tej sytuacji nie dziwi, że Ernesto Valverde w kilka kolejnych minut wykorzystał pięć zmian, a tuż po godzinie Hansi Flick zaczął wymieniać swoich zawodników. Oczywiście w zupełnie innych okolicznościach – Athletic miał ratować honor, a w Barcelonie owacyjnie żegnani byli Raphinha, Roony czy Pedri. Nie zobaczyliśmy za to Roberta Lewandowskiego, w ofensywie szansę dostali Rashford, Dani Olmo i Lamine Yamal.
Barca skupiała się na kontrolowaniu meczu w kolejnych fazach, skutecznie uniemożliwiając rywalom zdobycie choćby bramki na otarcie łez. Barcelona pewnym krokiem wchodzi do finału Superpucharu Hiszpanii i czeka na rywala, zwycięzcę madryckich derbów zaplanowanych na czwartkowy wieczór.

