Temperamentny Argentyńczyk był wielokrotnie przyłapywany przez kamery na prowokowaniu brazylijskiego skrzydłowego w trakcie całego meczu. Według doniesień miał mówić mu: "Florentino cię wyrzuci – zapamiętaj moje słowa", odnosząc się do spekulacji na temat przyszłości Viniciusa i rozmów kontraktowych, ponieważ jego obecna umowa zbliża się do końca.
"Chciałbym przeprosić pana Florentino i pana Viniciusa za incydent, którego byli świadkami" - powiedział Simeone na poniedziałkowej konferencji prasowej, przed meczem 1/8 finału Pucharu Króla z Deportivo La Coruna.
"Nie powinienem był się tak zachować i przyznaję, że to był błąd. Drużyna, która wygrywa, zasługuje na awans, oni na to zasłużyli".
Simeone został zapytany, czy jego zachowanie przekroczyło granicę.
"Przepraszam, ale nie proszę o wybaczenie. Nie mam nic więcej do dodania" - odpowiedział.
Sytuacja zaogniła się podczas zmiany Viniciusa w drugiej połowie, gdy z trybun rozległy się gwizdy. Skrzydłowy, który nie strzelił gola od 19 meczów, schodził z boiska, a rozbawiony Simeone gestykulował w stronę publiczności, mówiąc: "Słuchajcie, słuchajcie!"
Real Madryt wygrał 2:1 i awansował do finału, w którym przegrał 2:3 z odwiecznym rywalem, Barceloną. Vinicius zdobył efektowną bramkę w pierwszej połowie finału.
"To nie był przykład sportowego zachowania" - skomentował postawę Simeone trener Realu Madryt, Xabi Alonso.
Atletico zajmuje czwarte miejsce w tabeli La Liga, tracąc 11 punktów do prowadzącej Barcelony.
