Jurecki po meczu z Węgrami: "Fatalna skuteczność i niewytłumaczalne błędy"

Jurecki po meczu z Węgrami: "Fatalna skuteczność i niewytłumaczalne błędy"
Jurecki po meczu z Węgrami: "Fatalna skuteczność i niewytłumaczalne błędy"PAP/Adam Warżawa

- Z taką grą w ataku nie da się wygrać meczu – powiedział PAP wicemistrz świata z 2007 roku Michał Jurecki po przegranym spotkaniu mistrzostw Europy polskich piłkarzy ręcznych z Węgrami (21:29). Jego zdaniem zadecydowała o tym fatalna skuteczność i niewytłumaczalne błędy w ofensywie.

Biało-czerwoni rozpoczęli to spotkanie od prowadzenia 2:0, ale później było już tylko gorzej. Węgrzy całkowicie przejęli inicjatywę i odnieśli pewne zwycięstwo. Jurecki przyznał w rozmowie z PAP, że choć wszyscy liczyli na sprawienie niespodzianki, to przebieg meczu szybko zweryfikował aktualne możliwości ofensywne polskiego zespołu.

Głównym problemem Polaków w starciu z Madziarami nie była gra w obronie, która zdaniem Jureckiego „nie wyglądała jeszcze źle”, lecz katastrofalna postawa pod bramką rywali. Dyrektor sportowy Industrii Kielce zwrócił uwagę na dwa rodzaje błędów: te wymuszone przez agresywną defensywę oraz te, które wynikały wyłącznie z dekoncentracji drużyny trenera Joty Gonzaleza.

"Wiedzieliśmy, że o zwycięstwo będzie bardzo trudno, ale robiąc tyle błędów w ataku, głupich i niewymuszonych, do tego doszły niecelne podania, nie da się wygrać meczu. Dla mnie takie błędy są niewytłumaczalne" – nie ukrywał zwycięzca Ligi Mistrzów z 2016 roku.

Do problemów z rozegraniem doszła niemoc przy rzutach karnych (aż cztery niewykorzystane szanse) oraz seryjne marnowanie sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali. "Skuteczność na tragicznym poziomie – podsumował Jurecki, dodając, że jeśli polska kadra chce osiągnąć w turnieju coś więcej niż tylko wziąć udział, musi grać na zdecydowanie wyższym poziomie".

Jedną z kluczowych postaci meczu był węgierski golkiper Kristof Palasics, który w pewnym momencie pierwszej połowy miał blisko 60 proc. skutecznych interwencji.

Były znakomity piłkarz ręczny zaznaczył, że choć bramkarz niemieckiego Melsungen wykonał swoją pracę „wzorowo, perfekcyjnie”, to polscy zawodnicy znacząco mu w tym pomogli. "Można powiedzieć, że biało-czerwoni zrobili z niego bohatera i to on w większości przyczynił się niestety do naszej porażki" – powiedział popularny „Dzidziuś”.

Mimo przegranej, Jurecki dostrzega jasny punkt w postawie polskich bramkarzy. Zarówno Jakub Skrzyniarz, jak i Miłosz Wałach, który zastąpił go po niefortunnej kontuzji zawodnika hiszpańskiego zespołu Bidasoa Irun (poślizgnięcie przy powrocie z ławki), spisali się solidnie.

"Do bramkarzy nie można mieć większych pretensji. Mieli kilka bardzo dobrych obron. Udane interwencje w drugiej połowie Wałacha w pewnym momencie dawały nam nadzieję na to, że będziemy mogli zmienić oblicze tego meczu. Tak się niestety nie stało, ale to nie wina bramkarzy" – podkreślił wicemistrz świata z 2007 roku.

Przegrywając z Węgrami polscy szczypiorniści już po pierwszym meczu stanęli pod ścianą. Kolejnym rywalem będzie Islandia, o której sami zawodnicy z wyspy gejzerów mówią, że dysponują najsilniejszym składem od lat.

Jurecki nie kryje, że to właśnie ten przeciwnik jest najtrudniejszym wyzwaniem w fazie grupowej.

"Jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw mówiłem, że to właśnie Islandia jest faworytem naszej grupy i jeśli myślimy o awansie do drugiej rundy, to punktów trzeba szukać meczu z Węgrami. Islandczycy mają bardzo mocny zespół i dla naszej kadry będzie to jeszcze trudniejsze spotkanie" – nie ukrywał.

Jurecki przypomniał jednak, że sport bywa nieprzewidywalny i dopóki piłka jest w grze, wszystko może się zdarzyć.

"Wielokrotnie sam brałem udział w różnych meczach, sam widziałem na własne oczy różne rzeczy, gdzie działy się cuda" – mówił były reprezentant kraju.

Teraz kibicom pozostaje liczyć na to, że taki sportowy cud stanie się udziałem biało-czerwonych w starciu z Islandczykami. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen