"Myślę, że uwierzyliśmy pod koniec pierwszej połowy w dobry wynik, stając mocno w obronie. Początek drugiej połowy też był dosyć obiecujący" - komentował Wałach dla stacji TVP Sport.
Później - w okolicach 40 minuty - zbyt duża liczba błędów, polegająca na wyrzucaniu podań w aut lub rzucaniu wprost w węgierskiego bramkarza oddalała korzystny rezultat. "On odbił większość piłek z pierwszej linii. Zagrał rewelacyjnie, a to był dla niego naprawdę trudny mecz" - dodał.
Wałach po zastąpieniu kontuzjowanego Skrzyniarza też notował dobre statystyki i imponujące interwencje. Taktyka nakreślona przez trenera Jotę Gonzaleza nakazywała grać siedmiu na sześciu, dlatego Wałach kilka razy nie miał szans wrócić na czas. Rywale po przechwytach piłki z czasem zaczęli zdobywać łatwe bramki. "Nasza taktyka okazała się nieskuteczna" - przyznał polski bramkarz.
Reprezentant Polski obiecał, że zespół w drugim turniejowym występie będzie walczył z Islandią. Skandynawowie wygrali z Włochami 39:26.
