Wałach bronił dobrze, ale przyznaje: "Nasza taktyka okazała się nieskuteczna"

Wałach bronił dobrze, ale przyznaje: "Nasza taktyka okazała się nieskuteczna"
Wałach bronił dobrze, ale przyznaje: "Nasza taktyka okazała się nieskuteczna"Norbert Barczyk / Press Focus

Bramkarz Miłosz Wałach ocenił, że o porażce 21:29 z Węgrami w szwedzkim Kristianstad zadecydowała zbyt duża liczba błędów. Jego zdaniem duży wpływ na końcowy wynik meczu mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych miała także dyspozycja Kristofa Palasicsa, który obronił trzynaście rzutów.

"Myślę, że uwierzyliśmy pod koniec pierwszej połowy w dobry wynik, stając mocno w obronie. Początek drugiej połowy też był dosyć obiecujący" - komentował Wałach dla stacji TVP Sport.

Później - w okolicach 40 minuty - zbyt duża liczba błędów, polegająca na wyrzucaniu podań w aut lub rzucaniu wprost w węgierskiego bramkarza oddalała korzystny rezultat. "On odbił większość piłek z pierwszej linii. Zagrał rewelacyjnie, a to był dla niego naprawdę trudny mecz" - dodał.

Wałach po zastąpieniu kontuzjowanego Skrzyniarza też notował dobre statystyki i imponujące interwencje. Taktyka nakreślona przez trenera Jotę Gonzaleza nakazywała grać siedmiu na sześciu, dlatego Wałach kilka razy nie miał szans wrócić na czas. Rywale po przechwytach piłki z czasem zaczęli zdobywać łatwe bramki. "Nasza taktyka okazała się nieskuteczna" - przyznał polski bramkarz.

Reprezentant Polski obiecał, że zespół w drugim turniejowym występie będzie walczył z Islandią. Skandynawowie wygrali z Włochami 39:26.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen