Na inaugurację fazy grupowej Ligi Europejskiej Zagłębie zmierzyło się z Viborgiem, który w przeszłości trzy razy wygrywał elitarną Ligę Mistrzyń (2006, 2009, 2010) i ma na koncie 14 krajowych mistrzostw.
Dunki były zdecydowanymi faworytkami, ale lepiej w mecz weszło Zagłębie. I to zdecydowanie lepiej, bo po siedmiu minutach ekipa trenerki Bożeny Karkut prowadziła już 6:1. Kolejny fragment Viborg wygrał 5:2 (8:6), ale po chwili Zagłębie ponownie powiększyło prowadzenie (12:8). I tak wyglądała pierwsza połowa: Dunki zmniejszały straty do dwóch goli (12:14), a następnie mistrzynie Polski odpowiadały lepszym okresem (17:13).
Drugą połowę lepiej zaczęły Dunki i po dwóch minutach po raz drugi na tablicy wyników pojawił się remis (20:20). Kiedy Marielle Martinsen wyprowadziła swój zespół po raz pierwszy w meczu na prowadzenie (24:23), Karkut poprosiła o przerwę. Po wznowieniu gry to Dunki pierwsze trafiły do siatki, ale na kwadrans przed końcem spotkania było jeszcze tylko 32:30 dla Viborga.
Kolejne trzy minuty okazały się decydujące. Dunki w tym okresie zdobyły cztery gole, Zagłębie jeden i zrobiło się 36:31. Polski zespół jeszcze walczył, po golu Joanny Drabik przegrywał 37:39, ale doświadczony duński zespół nie pozwolił już sobie wydrzeć zwycięstwa.
Drugi mecz grupy D, w którym Corona Braszów podejmie Dijon Handball zostanie rozegrany w niedzielę.
