Oba zespoły przed środowym starciem w Hali Legionów miały jeszcze szansę na zajęcie trzeciego miejsca w grupie A na koniec fazy zasadniczej. Kielczanie tracili do węgierskiego One Veszprem jeden, a ich rywale dwa punkty. Aktualni wicemistrzowie Polski wystąpili bez Alexa Dujshebaeva, który uszkodził mięsień dwugłowy uda i wypadł z gry na dłuższy czas. Po wyleczeniu urazu w kadrze znalazł się Piotr Jędraszczyk oraz mający ostatnio problemy zdrowotne Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko i Dylan Nahi.
W drużynie z Płw. Iberyjskiego zabrakło Natana Suareza, ale do Kielc przyjechały dwie największe gwiazdy Sportingu, bracia Costa. Młodszy z nich, Francisco, uznawany jest przez trenera Industrii Tałanta Dujszebajewa za drugiego najlepszego piłkarza ręcznego na świecie, po Duńczyku Mathiasie Gidselu.
Wynik spotkania otworzył Martim Costa, ale błyskawicznie odpowiedział Sićko. W trzeciej minucie reprezentant Polski trafił po raz drugi i gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (3:2). W zespole rywala pierwsze skrzypce grali oczywiście bracia Costa, którzy z pięciu pierwszych bramek swojego zespołu zdobyli cztery. Sićko nie zwalniał tempa, po jego trzeciej bramce Industria wygrywała już 8:6.
W 13. min goście w odstępie kilkudziesięciu sekund otrzymali trzy kary (jedną z nich trener Ricardo Costa) i Kielczanie powiększali przewagę. Z karnego nie pomylił się Piotr Jarosiewicz i Industria odskoczyła na trzy trafienia (10:7). Portugalska ekipa raziła w ataku nieskutecznością, w bramce gospodarzy kilka ważnych piłek odbił Klemen Ferlin.
Zespół z Kielc w popisowy sposób to wykorzystał. Po pięciu bramkach z rzędu podopieczni Tałanta Dujszebajewa w 23. min odskoczyli już na siedem trafiań (16:9 - Jarosiewicz). Po okresie świetnej gry, gospodarzy również dopadła niemoc. Wśród rywali brylował Martim Costa, w 29. min. trafił po raz siódmy i Sporting zniwelował straty do trzech bramek (16:19). Jeszcze przed przerwą z linii siedmiu metrów nie pomylił się Jarosiewicz i po 30 minutach było 20:16 dla drużyny ze stolicy regionu świętokrzyskiego.
Na początku drugiej części spotkania Kielczanie powiększyli przewagę. Po dwóch bramkarz z rzędu Nahiego Industria wygrywała 23:17. Co prawda goście odpowiedzieli celnymi rzutami Edney’a Silvy i Carlos Alvareza, ale na odpowiedź wicemistrzów Polski nie trzeba było długo czekać. W 38. min trafił Daniel Dujshebaev i Industria prowadziła 25:19. Młodszy syn szkoleniowca gospodarzy niedługo potem doznał urazu i musiał opuścić parkiet.
Rywale nie zamierzali jednak składać broni. Na kwadrans przed koncem Ferlina pokonał starszy z braci Costa i Sporting zmniejszył straty (25:29). W 48. min przy wyniku 30:26 trener gospodarzy poprosił o czas, chcąc przekazać uwagi swoim podopiecznym. Po powrocie na parkiet drugiego już karnego nie wykorzystał Jarosiewicz. Zespół z Lizbony chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Industrii, ale Adam Morawski obronił uderzenie z drugiej linii Francisco Costy.
Na 10 minut przed końcową syreną czerwoną kartkę za uderzenie łokciem Jorge Maquedy otrzymał Christian Moga. Gościom odebrało to resztki nadziei. Kielczanie nie mylili się w ataku, a drugiego już karnego obronił Morawski. W 53. min po bramce Maquedy było już 33:26 i kieleccy fani zaczęli już świętować siódmą wygraną swoich pupili w tej edycji Ligi Mistrzów. Po dziewięć bramek w tym meczu zdobyli Sićko i Martim Costa.
