Fani "Królewskich” nie kończą obecnego roku w najlepszych nastrojach z powodu niepewnej postawy swoich ulubieńców i pytań o przyszłość trenera Xabiego Alonso. Choć w La Lidze Real znów plasuje się za Barceloną, to madrytczycy wygrali przynajmniej na zakończenie roku z Sevillą 2:0.
Dokładnie 35 lat temu, 30 grudnia 1990 roku, nastroje w Madrycie były jeszcze gorsze, bo "Los Blancos” kończyli rok porażką 0:4 przeciwko Osasunie. Na koniec sezonu zajęli dopiero trzecie miejsce, zaledwie o punkt wyprzedzając drużynę z Pampeluny, świętującą awans do Pucharu UEFA.
Polski napastnik zepsuł Nowy Rok około 75 tys. kibiców, którzy zgromadzili się na stołecznym stadionie, zdobywają gole w 17., 37., i 52. minucie meczu. Po drugiej bramce doping na stadionie ucichł, potem zmienił się w gwizdy, a następnie w okrzyki "Ole!” w uznaniu dla gry gości – wspomina dziennik "Diario de Navarra”.
"Biała katastrofa” – komentował występ "Królewskich” dziennik "AS”. "Chupinazo w Madrycie” – napisał z kolei sportowy dziennik "Marca”, nawiązując do wystrzału petardy, który ogłasza początek corocznego święta Sanfermines w Pampelunie z biegami byków i korridami.
"To były święta Urbana” – pisały lokalne media w Nawarze.
Polak został okrzyknięty bohaterem spotkania, mówiono nawet o jego ewentualnym transferze do – trenowanej wówczas przez legendarnego Johana Cruyffa – Barcelony czy dopiero co pokonanego Realu Madryt. Polak zapewniał jednak, że dobrze czuje się w Pampelunie, którą chciał wprowadzić do europejskich pucharów.
Po latach w wywiadzie dla portalu RealMadryt.pl z 2009 r. wspominał, że po zwycięstwie na Bernabeu drużyna została gorąco przywitana w Pampelunie, a w lokalnym radiu spiker oświadczył, że numer kierunkowy do Madrytu zmieniono z 91 na 04.
Kibice Osasuny do dziś pamiętają wyczyn Polaka, zwłaszcza że ich drużyna nieczęsto kończy mecze takim wynikiem przeciwko "Królewskim”. W zakładce poświęconej historii na oficjalnej stronie klubu napisano: "Dla wielu kibiców (Urban) stał się najlepszym piłkarzem w historii Osasuny”.
Co ciekawe, polskiemu napastnikowi nie było dane strzelić więcej hat tricków. Jak sam przyznał po latach, ten na Bernabeu okazał się jedynym w jego karierze.
"Było dużo meczów, w których zdobywałem po dwie bramki, ale trzy tylko wtedy w Madrycie. Dlatego ten mecz mogę uznać za ukoronowanie całej kariery, za spotkanie, z którym będzie kojarzony Jan Urban" – przyznał obecny selekcjoner reprezentacji Polski w wywiadzie z 2009 r.
