Dwaj pozostali skoczkowie z podium zestawienia płac - Japończycy: utytułowany Ryoyu Kobayashi i 24-letni Ren Nikaido, który sensacyjnie wygrał w trzecim konkursie w Innsbrucku, odnosząc tym samym pierwszą wygraną w zawodach PŚ, przekroczyli zaledwie 100 tys. euro.
Najlepszy z Polaków w finansowej karuzeli PŚ jest niezmiennie w tym sezonie Kacper Tomasiak, który plasuje się na 11. miejscu z kwotą ponad 40 tys. euro (około 170 tys. zł). 18-latek w końcowym zestawieniu TCS został sklasyfikowany na 12. pozycji i był najlepszym z biało-czerwonych.
Zwycięzca klasyfikacji generalnej PŚ i lider płac w minionym sezonie Austriak Daniel Tschofenig, który wygrał ostatni konkurs turnieju we wtorek w Bischofshofen, pokonując dominatora Prevca, awansował na piate miejsce na liście zarobków (89 750 euro).
Po raz pierwszy w historii FIS nagrody finansowe wypłaca nie we frankach szwajcarskich, lecz w euro. Za pierwsze miejsce w konkursie indywidualnym płaci się 15 tys. euro, a za zwycięstwo w kwalifikacjach - 3175 euro. Nagrodę finansową otrzymuje każdy skoczek, który wystąpił w drugiej serii. Za 30. pozycję jest to 500 euro. Za pierwsze miejsce w konkursie drużynowym oraz mikstów każdy z uczestników dostaje 8500 euro.
Oficjalne premie nie są jedynymi dochodami skoczków narciarskich. Zawodnicy ze światowej czołówki mają podpisane prywatne kontrakty sponsorskie i reklamowe, których wysokość jest objęta tajemnicą.
