Ronaldo, Vonn, James i inni, czyli czterdziestolatkowie rządzą w światowym sporcie

Ronaldo, Vonn, James i inni, czyli czterdziestolatkowie rządzą w światowym sporcie
Ronaldo, Vonn, James i inni, czyli czterdziestolatkowie rządzą w światowym sporcieAA/ABACA / Abaca Press / Profimedia

Cristiano Ronaldo, Lindsey Vonn, LeBron James, Luka Modric, Aleksander Owieczkin czy Anita Włodarczyk. Wszyscy przekroczyli już "czterdziestkę”, ale nie przeszkadza im to w osiąganiu sukcesów i biciu rekordów. Granica wieku w światowym sporcie przesuwa się coraz bardziej.

"Zaczyna się nowy rozdział. Ta sama pasja, to samo marzenie. Twórzmy razem historię” - napisał pod koniec czerwca Cristiano Ronaldo, gdy przedłużył o dwa lata kontrakt z saudyjskim Al-Nassr.

W otwieraniu nowego rozdziału w karierach piłkarzy nie ma nic szczególnego, ale w tym przypadku mowa o zawodniku urodzonym... 5 lutego 1985 roku.

Pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki, strzelec 143 goli w 226 meczach w reprezentacji Portugalii, zdaje sobie sprawę, że jego wspaniała przygoda piłkarska nieuchronnie zmierza do końca, jednak na razie myśli o mistrzostwach świata w USA, Kanadzie i Meksyku.

"Z zupełnie różnych powodów wydawało się, że turniej w 2022 roku był końcem mundialowej drogi dla obu starzejących się gwiazd, ale wygląda na to, iż są gotowi na jeszcze jedną szansę” - napisała agencja Reuters, mając na myśli Ronaldo i jego wielkiego rywala, 38-letniego obecnie Argentyńczyka Lionela Messiego.

Portugalczyk w mijającym roku wygrał z reprezentacją Ligę Narodów, a jesienią - grupę eliminacji mistrzostw świata.

Na mundial bez kłopotów zakwalifikowała się również Chorwacja, w której prym wiedzie Luka Modric. Znakomity pomocnik również świętował w 2025 roku 40. urodziny - 9 września.

Niespełna dwa miesiące wcześniej zakończył trwającą 13 lat przygodę z Realem Madryt i podpisał kontrakt z Milanem.

"Bardzo się cieszę, że mogę rozpocząć nowy rozdział w karierze. Dlaczego Milan? Bo to wspaniały klub" - powiedział Chorwat.

Wybitna alpejka Lindsey Vonn w październiku skończyła już 41 lat, co nie przeszkodziło jej wygrać 12 grudnia zjazd w St. Moritz, stając się najstarszą triumfatorką w historii dyscypliny. Kolejnego dnia zajęła w tej konkurencji drugie miejsce, a w następny weekend (20-21 grudnia) dwukrotnie była trzecia w Val d’Isere, najpierw w zjeździe, a później w supergigancie.

Amerykanka z powodu problemów zdrowotnych postanowiła w 2018 roku zakończyć karierę. Pod koniec grudnia 2024 wróciła jednak do rywalizacji w Pucharze Świata. Pomogła jej w tym operacja wszczepienia dwóch tytanowych elementów do prawego kolana.

Grudniowy triumf w St. Moritz był jej 83. zwycięstwem w Pucharze Świata, a pierwszym od 2018 roku. Po raz pierwszy w karierze triumfowała... 21 lat temu (3 grudnia 2004).

Już w maju, mówiąc o marzeniach olimpijskich, podkreślała, że jej ciało czuje się niesamowicie, znacznie lepiej niż siedem lat wcześniej, kiedy ostatni raz startowała w igrzyskach.

"Teraz, gdy moje kolano jest już w dobrym stanie, nie mam żadnych innych problemów" – dodała.

Po grudniowych sukcesach słynna narciarka może już śmiało patrzeć do przodu. Na igrzyskach we Włoszech Vonn zamierza wystartować w zjeździe, supergigancie i nowej rywalizacji drużynowej.

Z upływu czasu niewiele sobie robi również Aleksander Owieczkin. Urodzony 17 września 1985 roku rosyjski hokeista Washington Capitals został w kwietniu najlepszym strzelcem wszech czasów w lidze NHL. Zdobył wówczas 895. bramkę, poprawiając o jedno trafienie wyczyn legendarnego Kanadyjczyka Wayne’a Gretzky’ego.

Od tego czasu śrubuje rekord, na początku listopada przekroczył granicę 900 goli. W pewnym sensie dotrzymuje słowa, ponieważ po zakończeniu poprzedniego sezonu ogłosił, że ma jeszcze wiele do zaoferowania tej dyscyplinie.

Jedyną skazą na wizerunku Owieczkina jest fakt, że nie zdystansował się od znanego z sympatii do hokeja Władimira Putina. Wprawdzie nigdy publicznie nie poparł wojny w Ukrainie, ale jednocześnie nie potępił, choć krótko po jej wybuchu zaznaczył, że "zależy mu na pokoju”. W ogóle rzadko wypowiada się na tematy pozasportowe.

"Nie zajmuję się polityką, jestem sportowcem" - mówił już w 2022 roku.

Gwiazdą Los Angeles Lakers i całej NBA pozostaje urodzony 30 grudnia 1984 roku LeBron James.

Na początku tego sezonu borykał się z kontuzjami, ale kiedy wraca na parkiety, robi to w imponującym stylu. Po wygranym 8 grudnia meczu z Philadelphia 76ers 112:108, gdy w ciągu 34 minut uzyskał 29 punktów, przyznał, że to mu się nigdy nie znudzi.

"Są rzeczy, których nie odzyskasz, jak skończysz grać - ta arena, podekscytowanie wyjściem na boisko, buczenie, wiwaty... Doświadczenie tego przy okazji zwycięstwa to jest jeszcze ważniejsze" - zaznaczył.

W światowej siatkówce formą wciąż imponuje 41-letni reprezentant Niemiec Georg (Gyorgy) Grozer, obecnie grający w chińskim Shanghai Bright.

W Górniku Zabrze występuje młodszy o pół roku piłkarski mistrz świata z 2014 roku Lukas Podolski, a FC Porto sprowadziło niedawno 41-letniego brazylijskiego obrońcę Thiago Silvę, 113-krotnego reprezentanta kraju, byłego piłkarza m.in. AC Milan, Paris Saint-Germain i Chelsea Londyn.

Młodszych rywali wciąż zadziwia włoski snowboardzista Roland Fischnaller, który we wrześniu skończył... 45 lat. 18 grudnia wygrał slalom gigant równoległy Pucharu Świata w Carezzie, czyli w swojej ojczyźnie.

Długowieczność w snowboardzie to zresztą nic nadzwyczajnego. Np. w marcu w Krynicy w zawodach PŚ - w tej samej konkurencji - triumfował Austriak Andreas Prommegger, młodszy od Fischnallera zaledwie o dwa miesiące.

Jednym z bohaterów majowych mistrzostw świata w hokeju na lodzie elity był urodzony 14 września 1983 roku Szwajcar Andres Ambuehl. W wygranym 10:0 meczu z Węgrami weteran lodowisk zdobył trzy bramki, zostając najstarszym hokeistą, który zaliczył hat-trick w tej imprezie.

"Myślę, że to kolejny rekord, którego nikt nie pobije. Jest niewiarygodnym facetem zarówno na lodzie, jak i w szatni. Cieszę się, że udało mu się osiągnąć coś takiego. To niesamowite widzieć, jak w tym wieku radzi sobie na takim poziomie" - powiedział wówczas jego kolega z reprezentacji Christoph Bertschy.

Łącznie Ambuehl wystąpił w 20 turniejach MŚ elity i rozegrał 151 meczów, co też jest rekordem.

Więcej w jego wykonaniu już jednak nie będzie. Po ubiegłym sezonie postanowił zakończyć karierę, co nie znaczy, że hokejowy świat jeszcze o nim nie usłyszy. W maju 2026 roku, podczas MŚ elity w jego ojczyźnie, zostanie wprowadzony do Galerii Sław Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF). Specjalnie dla Szwajcara zdecydowano o skróceniu obowiązkowego dwuletniego okresu wpisu do tego zacnego grona.

W polskim sporcie przykładów sportowej długowieczności też nie brakuje. W 2025 roku 40 lat skończyli m.in. Łukasz Fabiański i Anita Włodarczyk.

Doświadczony bramkarz, który po zakończeniu poprzedniego sezonu opuścił West Ham United, we wrześniu podpisał nowy kontrakt z tym klubem, do końca sezonu 2025/26.

"Zawsze byłem i na pewno będę zawodnikiem, który stawia drużynę ponad swoje osobiste cele. Myślę, że ludzie postrzegają mnie jako osobę, z którą warto przebywać i którą warto mieć w drużynie, biorąc pod uwagę to, co wnoszę. Mam też ogromne doświadczenie" - przyznał Fabiański.

Włodarczyk, trzykrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem, została w sierpniu po raz 12. mistrzynią Polski, a we wrześniu zajęła szóste miejsce w mistrzostwach świata w Tokio.

Po zakończenia zawodów nie składała konkretnej deklaracji na temat dalszej kariery, ale przyznała, że na 70 procent będzie ją kontynuować, ponieważ wciąż ma motywację. Jednocześnie ubolewała nad tym, że nie widać jej następczyń.

Do finału MŚ Włodarczyk powróciła po... ośmiu latach.

"Nawet nie wiedziałam. Jest coś pozytywnego. Mogę być chyba wzorem dla młodych" - podkreśliła.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen