Dwóch naszych weszło do finału
Niedzielny konkurs TCS na Bergisel rozpoczął się w pięknym słońcu i bardzo szybko dostarczył emocji polskim kibicom, poczynając od pary Ortner-Stoch, w której Polak okazał się słabszy od swojego austriackiego rywala. Kamil Stoch uleciał 119,5 m przy niemal neutralnych warunkach, zachwiał jednak lądowanie. Za to Maximilian Ortner osiągnął 120,5 m, otrzymując dodatkowo najwyższą rekompensatę w tej fazie zawodów.
Wkrótce na belce pojawili się Maciej Kot i Kacper Tomasiak – w tej parze także nie było niespodzianki. 118,5 m Kota uplasowało go tuż za Stochem wśród przegranych, za to Tomasiak poszybował 126 m z wiatrem w plecy. Kot (38) i Stoch (41) już na tym etapie pożegnali się z turniejem, bez szans na status lucky losera.
W tej sytuacji ostatnią szansą na drugiego Polaka w finale był start Dawida Kubackiego z Rokiem Oblakiem. 122 metry naszego zawodnika było pozytywnym zaskoczeniem, rywal poleciał jednak 124 m i wygrał rywalizację. Do końca pierwszej serii Kubacki czekał na miejsce w finale i doczekał się – wszedł jako 29. zawodnik.
Domen zaczął mocno, ale do finału wszedł za podium
W walce o czołówkę błyskawicznie poprzeczkę zawiesił wysoko Domen Prevc. Startujący na początku zawodów faworyt miał obniżoną z 12 na 11 stopień belkę, a mimo to pofrunął 129,5 metra. Pierwsza seria zakończyła się jednak nieoczekiwanym układem podium, an którym Słoweńca zabrakło.
Prevca wyprzedzili kolejno Jan Hoerl (130 m), Ren Nikaido (131 m) i Stephan Embacher (130 m), spychając Prevca na czwartą lokatę. Za jego plecami czyhał Jason Colby (128,5 m), a w top 10 znalazł się Kacper Tomasiak, który zajął 9. miejsce. Wyprzedził nie byle kogo – za nim znaleźli się Kraft, Raimund, Sundal, Forfang i Ryoyu Kobayashi.
Emocjonujący finisz dla Nikaido!
Przy belce pozostawionej na tym samym poziomie, zachodzące słońce zwiastowało krótsze skoki. Sprawdziło się to w przypadku Dawida Kubackiego, którego 116,5 m zepchnęło na ostatnią pozycję. W jego przypadku jednak druga seria to już solidny wynik, biorąc pod uwagę ostatnie tygodnie.
Nie wszyscy jednak skakali mniej niż za pierwszym razem. Akces do top 10 zgłosił najpierw Ryoyu Kobayashi, lecąc aż 127 metrów. Długo trzymał się na czele, strącił go dopiero Kacper Tomasiak, który również osiągnął 127, do tego w swietnym stylu! Dzięki temu poprawił swoją pozycję z pierwszej serii, kończąc zawody na 8. miejscu.
Jako pierwszy w finale granicę 130 metrów przekroczył Felix Hoffmann (130,5 m). Na czele zmienił go Domen Prevc (128 m po obniżeniu belki na 11), który wyprzedził Hoerla (126 m) i Embachera (127,5 m), a z Renem Nikaido (128 m) przegrał tylko o pół punktu! To on triumfował po raz pierwszy w karierze, odcinając słoweńskiego lidera od szansy na cztery zwycięstwa z rzędu w TCS. Trzech najlepszych skoczków w niedzielę zmieściło się w 0,7 pkt!
