Przejdź do głównej treści

Sobota z Ekstraklasą: Dublet Stępińskiego, bohater Shkurin. Pierwszy remis Górnika

Zaktualizowany
Sobota z Ekstraklasą: Dublet Stępińskiego i wygrana Korony, GKS podejmuje Cracovię
Sobota z Ekstraklasą: Dublet Stępińskiego i wygrana Korony, GKS podejmuje CracovięArena Akcji / Sipa USA / Profimedia

Korona Kielce pokonała Raków Częstochowa m.in. dzięki dwóm bramkom Mariusza Stępińskiego, odnosząc czwartą wygraną w sezonie. W kolejnym starciu 9. kolejki Ekstraklasy po niesamowitej końcówce po trzy punkty sięgnął także GKS Katowice, a na koniec dnia Motor Lublin zremisował z Górnikiem Zabrze.

Motor Lublin - Górnik Zabrze (0:0)

Spotkanie rozgrywane w Lublinie mogło rozpocząć się dla gości idealnie. Już na początku potężny strzał z dystansu oddał Malthe Hojholt, jednak Gaspera Tratnika uratował słupek. Obramowanie bramki pomogło gospodarzom również po chwili, kiedy z bliskiej odległości w poprzeczkę trafił z kolei Maksym Khlan, powołany do reprezentacji Ukrainy na mecze Ligi Narodów.

Wydawało się, że po takim wstępie spotkanie nabierze tempa, ale stało się odwrotnie. Zawodnicy obu drużyn co prawda regularnie podejmowali próby pokonania golkipera rywali, jednak strzały były zbyt słabe lub niedokładne. Wystarczy wspomnieć, że drużyna Michala Gasparika schodziła na przerwę bez ani jednego celnego uderzenia, Motor miał takie dwa. Miejscowi jeszcze w pierwszej połowie musieli dokonać także wymuszonej zmiany, gdyż kontuzji nabawił się Ivo Rodrigues.

Niestety jakość widowiska nie poprawiła się także po zmianie stron. Na murawie po obu stronach dominowała niedokładność, a zespoły z każdą upływającą minutą podejmowały mniej ryzyka. Do niebezpiecznej sytuacji doszło po godzinie gry, gdy Tratnik przy interwencji wyszedł przed pole karne i po kopnięciu piłki zahaczył także w głowę pędzącego Erika Prekopa. Słowak długo nie podnosił się z murawy, ale ostatecznie wrócił do gry.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Obaj trenerzy próbowali wpłynąć na swoje ekipy kolejnymi zmianami, ale roszady także nie przyniosły efektu. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów, który zatrzymał serię czterech zwycięstw Górnika. To pierwszy remis Zabrzan w tym sezonie.

GKS Katowice - Cracovia (3:2)

Katowiczanie przystąpili do tego spotkania po dwóch ligowych porażkach z rzędu, rywale – po trzech. Ekipa z Krakowa dodatkowo odpadła w pierwszej rundzie Pucharu Polski ze Zniczem Pruszków po rzutach karnych.

GKS wrócił na swój stadion po trzech tygodniach, w trakcie których arena była wynajęta przez FIFA na MŚ U-20 kobiet. Na ławce rezerwowych usiadł w sobotnie popołudnie "etatowy" kapitan gospodarzy Arkadiusz Jędrych, opaskę przejął od niego Bartosz Nowak.

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem dużej przewagi śląskiej drużyny. Po strzałach Mateusza Wdowiaka i Lukasa Klemenza piłka odbiła się słupka bramki gości. Nowak z woleja trafił w poprzeczkę, Ilja Shkurin został zablokowany w polu bramkowym Cracovii wślizgiem przez Gustava Henrikssona, kilku innych akcji piłkarze GKS nie zakończyli strzałami, albo skutecznie interweniował Sebastian Madejski. Ich trener Rafał Górak łapał się za głowę, nie mogąc chyba uwierzyć, że nie padł żaden gol.

Przyjezdni odpowiedzieli na to uderzeniami Ajdina Hasica obok słupka i Martina Minczewa w boczną siatkę. Kibice "Pasów" domagali się od swoich zawodników, by zaczęli grać. I, po zmianie stron, nie czekali nawet minuty, na objęcie prowadzenie przez ich zespół. Hasić dośrodkował z narożnika pola karnego, a Minczew z bliska głową pokonał Gabriela Kobylaka.

Po chwili mogło być 1:1, gdyby Henriksson nie wybił piłki z bramki po "główce" Nowaka. Sędzia wrócił do tej akcji i – po analizie wideo – podyktował rzut karny za zagranie ręką przez Amira Al-Ammariego. "Jedenastkę" na gola zamienił kapitan GKS.

Katowiczanie "przycisnęli" rywali. W bardzo dobrej sytuacji zbyt wysoko posłał piłkę Szymon Bartlewicz, ale zaraz potem w zamieszaniu przed bramką gości refleksem popisał się wychowanek Cracovii Wdowiak i pokonał Madejskiego.

Trener gości Bartosz Grzelak zdecydował się na zmiany i akcja dwóch rezerwowych przyniosła wyrównanie. Z lewej strony dośrodkował Sayfallah Ltaief, a akcję "zamknął" Lasse Nordas.

Obie drużyny grały do końca o komplet punktów, toteż kibice nie mogli narzekać na brak emocji. W poprzeczkę bramki gospodarzy trafił z bliska Nordas, a po chwili było 3:2. Po centrze Bartosza Wolskiego piłkę zgrał w polu karnym "Pasów" Borja Galan i wynik ustalił Ilja Shkurin.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

To był pierwszy mecz po decyzji katowickich radnych o nadaniu stadionowi imienia byłego napastnika reprezentacji Polski i GKS Jana Furtoka. Po raz pierwszy też piłkarze gospodarzy zagrali w nowych, bordowo-czarnych strojach.

Korona Kielce - Raków Częstochowa (3:2)

W kadrze kieleckiego zespołu na sobotnie spotkanie po ponad miesięcznej przerwie, spowodowanej kłopotami zdrowotnymi, znalazł się Dawid Błanik. 29-letni pomocnik, najskuteczniejszy zawodnik Korony w poprzednim sezonie (9 bramek), cały mecz spędził jednak na ławce rezerwowych. W zespole gości zabrakło pauzującego za kartki Frana Tudora.

Pierwsi zaatakowali gospodarze. Michael Ameyaw, który w letnim okienku transferowym przyszedł do Kielc właśnie z Rakowa, dośrodkował w pole karne Częstochowian, ale Mariusz Stępiński nie doszedł do piłki. Ostatni zespół tabeli odpowiedział uderzeniem Tomasza Pieńki, które zablokował Ariel Mosór, w poprzednim sezonie również piłkarz klubu z Częstochowy.

W 15. min Korona mogła wyjść na prowadzenie, po dośrodkowaniu Ameyaw’a piłka dotarła do Stępińskiego, ale Raków od straty bramki uratował Kacper Trelowski. Kilka minut później Bogdan Racovitan sfaulował Wiktora Długosza tuż przy linii pola karnego. Sędzia Bartosz Frankowski początkowo przyznał Kielczanom rzut wolny, ale po konsultacji z wozem VAR wskazał na "jedenastkę" Do piłki podszedł Stępiński i pewnym uderzeniem w prawy róg zdobył swoją już piątą bramkę w tym sezonie. Bramkarz Rakowa wyczuł intencje strzelca, ale uderzenie było zbyt silne i precyzyjne.

Zdobyty gol dodał gospodarzom skrzydeł i pod bramką zespołu trenera Tomasza Kaczmarka kilka razy było bardzo gorąco. Umiejętności Trelowskiego sprawdził m.in. Patrik Hellebrand, ale tym razem golkiper gości nie dał się zaskoczyć. Do okresie naporu Korony groźną akcję przeprowadzili w końcu rywale. Piłka po strzale głową Mahira Emreliego zmierzała do bramki Kielczan, ale Xavier Dziekoński świetną interwencją uratował swoją drużynę.

Niewykorzystana przez Raków sytuacja szybko się zemściła. W pole karne gości wpadł Camilo Mena i mimo asysty Racovitana, podwyższył prowadzenie drużyny ze stolicy regionu świętokrzyskiego. Kolumbijczyk, pozyskany niedawno z Lechii Gdańsk, zdobył swoją pierwszą bramkę dla Korony. Gospodarze nie zamierzali na tym poprzestać i atakowali dalej. Na bramkę Trelowskiego strzelał m.in. Mena, ale tym razem defensorzy rywala byli czujni. Bramkarza Rakowa zatrudnił też Ameyaw, ale ten pewnie tym razem interweniował.

Mariusz Stępiński - statystyki
Mariusz Stępiński - statystykiFlashscore

Druga część gry rozpoczęła się od ataków gości. Raków nie miał nic do stracenia i odważnie ruszył do przodu. W dogodnej sytuacji znalazł się Lamine Diaby-Fatiga, ale rozgrywający bardzo dobry mecz Mosór w ostatniej chwili zablokował ten strzał. Zza linii pola karnego uderzył też Pieńko, ale Dziekoński udanie interweniował, wybijając piłkę na rzut rożny. Gospodarze odpowiedzieli strzałem Ameyaw’a, a golkiper gości pewnie złapał futbolówkę.

Kiedy wydawało się Kielczanie mają wszystko pod kontrolą, zespół z Częstochowy zdobył bramkę kontaktową. Po podaniu Oskara Repki, piłkę do bramki Korony skierował Diaby-Fatiga. Goście takim wynikiem cieszyli się jednak tylko cztery minuty. W polu karnym Rakowa faulowany był Mena i sędzia bez chwili wahania podyktował rzut karny. Jego wykonawcą był ponownie Stępiński, który i tym razem bez problemu pokonał Trelowskiego.

Kolejny fragment meczu to przewaga gości. Kilka razy pod bramką Dziekońskiego było gorąco, ale to Korona stworzyła sytuację, po której mogła podwyższyć prowadzenie. Kontrę gospodarzy strzałem wykończył Ameyaw, ale Trelowski świetną interwencją uratował swój zespół przed utratą czwartego gola. Częstochowianie jednak nie rezygnowali z odwrócenia losów pojedynku. W 82. min w odstępie kilkudziesięciu sekund stworzyli dwie sytuacje. Najpierw na bramkę Korony strzelał Diaby-Fatiga. Dziekoński obronił ten strzał, a dobitka Adina Molnara, który pojawił się na boisku chwilę wcześniej, była niecelna.

Momentum
MomentumFlashscore

W drugim przypadku zespół trenera Kaczmarka był już skuteczniejszy, a po strzale zza pola karnego wprowadzonego w drugiej połowie Bogdana Mirceticia znów złapał kontakt z rywalem. Później obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, ale wynik już się nie zmienił. Kielczanie wygrali po raz pierwszy w tym sezonie przed własną publicznością, a Raków z zaledwie trzema zdobytymi punktami nadal jest "czerwoną latarnią" tabeli.

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen