Przejdź do głównej treści

Sobota z Ekstraklasą: Dublet Stępińskiego i wygrana Korony, GKS podejmuje Cracovię

Sobota z Ekstraklasą: Dublet Stępińskiego i wygrana Korony, GKS podejmuje Cracovię
Sobota z Ekstraklasą: Dublet Stępińskiego i wygrana Korony, GKS podejmuje CracovięArena Akcji / Sipa USA / Profimedia

Korona Kielce pokonała Raków Częstochowa m.in. dzięki dwóm bramkom Mariusza Stępińskiego, odnosząc czwartą wygraną w sezonie. W kolejnym starciu 9. kolejki Ekstraklasy GKS Katowice podejmie Cracovię, a następnie Motor Lublin zmierzy się z Górnikiem Zabrze.

Motor Lublin - Górnik Zabrze (20:15)

GKS Katowice - Cracovia (17:30)

Korona Kielce - Raków Częstochowa (3:2)

W kadrze kieleckiego zespołu na sobotnie spotkanie po ponad miesięcznej przerwie, spowodowanej kłopotami zdrowotnymi, znalazł się Dawid Błanik. 29-letni pomocnik, najskuteczniejszy zawodnik Korony w poprzednim sezonie (9 bramek), cały mecz spędził jednak na ławce rezerwowych. W zespole gości zabrakło pauzującego za kartki Frana Tudora.

Pierwsi zaatakowali gospodarze. Michael Ameyaw, który w letnim okienku transferowym przyszedł do Kielc właśnie z Rakowa, dośrodkował w pole karne Częstochowian, ale Mariusz Stępiński nie doszedł do piłki. Ostatni zespół tabeli odpowiedział uderzeniem Tomasza Pieńki, które zablokował Ariel Mosór, w poprzednim sezonie również piłkarz klubu z Częstochowy.

W 15. min Korona mogła wyjść na prowadzenie, po dośrodkowaniu Ameyaw’a piłka dotarła do Stępińskiego, ale Raków od straty bramki uratował Kacper Trelowski. Kilka minut później Bogdan Racovitan sfaulował Wiktora Długosza tuż przy linii pola karnego. Sędzia Bartosz Frankowski początkowo przyznał Kielczanom rzut wolny, ale po konsultacji z wozem VAR wskazał na "jedenastkę" Do piłki podszedł Stępiński i pewnym uderzeniem w prawy róg zdobył swoją już piątą bramkę w tym sezonie. Bramkarz Rakowa wyczuł intencje strzelca, ale uderzenie było zbyt silne i precyzyjne.

Zdobyty gol dodał gospodarzom skrzydeł i pod bramką zespołu trenera Tomasza Kaczmarka kilka razy było bardzo gorąco. Umiejętności Trelowskiego sprawdził m.in. Patrik Hellebrand, ale tym razem golkiper gości nie dał się zaskoczyć. Do okresie naporu Korony groźną akcję przeprowadzili w końcu rywale. Piłka po strzale głową Mahira Emreliego zmierzała do bramki Kielczan, ale Xavier Dziekoński świetną interwencją uratował swoją drużynę.

Niewykorzystana przez Raków sytuacja szybko się zemściła. W pole karne gości wpadł Camilo Mena i mimo asysty Racovitana, podwyższył prowadzenie drużyny ze stolicy regionu świętokrzyskiego. Kolumbijczyk, pozyskany niedawno z Lechii Gdańsk, zdobył swoją pierwszą bramkę dla Korony. Gospodarze nie zamierzali na tym poprzestać i atakowali dalej. Na bramkę Trelowskiego strzelał m.in. Mena, ale tym razem defensorzy rywala byli czujni. Bramkarza Rakowa zatrudnił też Ameyaw, ale ten pewnie tym razem interweniował.

Druga część gry rozpoczęła się od ataków gości. Raków nie miał nic do stracenia i odważnie ruszył do przodu. W dogodnej sytuacji znalazł się Lamine Diaby-Fatiga, ale rozgrywający bardzo dobry mecz Mosór w ostatniej chwili zablokował ten strzał. Zza linii pola karnego uderzył też Pieńko, ale Dziekoński udanie interweniował, wybijając piłkę na rzut rożny. Gospodarze odpowiedzieli strzałem Ameyaw’a, a golkiper gości pewnie złapał futbolówkę.

Kiedy wydawało się Kielczanie mają wszystko pod kontrolą, zespół z Częstochowy zdobył bramkę kontaktową. Po podaniu Oskara Repki, piłkę do bramki Korony skierował Diaby-Fatiga. Goście takim wynikiem cieszyli się jednak tylko cztery minuty. W polu karnym Rakowa faulowany był Mena i sędzia bez chwili wahania podyktował rzut karny. Jego wykonawcą był ponownie Stępiński, który i tym razem bez problemu pokonał Trelowskiego.

Kolejny fragment meczu to przewaga gości. Kilka razy pod bramką Dziekońskiego było gorąco, ale to Korona stworzyła sytuację, po której mogła podwyższyć prowadzenie. Kontrę gospodarzy strzałem wykończył Ameyaw, ale Trelowski świetną interwencją uratował swój zespół przed utratą czwartego gola. Częstochowianie jednak nie rezygnowali z odwrócenia losów pojedynku. W 82. min w odstępie kilkudziesięciu sekund stworzyli dwie sytuacje. Najpierw na bramkę Korony strzelał Diaby-Fatiga. Dziekoński obronił ten strzał, a dobitka Adina Molnara, który pojawił się na boisku chwilę wcześniej, była niecelna.

Momentum
MomentumFlashscore

W drugim przypadku zespół trenera Kaczmarka był już skuteczniejszy, a po strzale zza pola karnego wprowadzonego w drugiej połowie Bogdana Mirceticia znów złapał kontakt z rywalem. Później obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, ale wynik już się nie zmienił. Kielczanie wygrali po raz pierwszy w tym sezonie przed własną publicznością, a Raków z zaledwie trzema zdobytymi punktami nadal jest "czerwoną latarnią" tabeli.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen