"Każdy wynik jest możliwy" – zaznaczył szkoleniowiec, pod którego kierunkiem raszynianka osiągała pierwsze wielkie sukcesy na zawodowych kortach.
Czołowe zawodniczki świata prezentują na początek sezonu bardzo solidną formę. W pierwszym turnieju wielkoszlemowym aż sześć najwyżej klasyfikowanych singlistek rankingu WTA dotarło do ćwierćfinału. We wtorek doszło jednak do niespodzianki. Jelena Switolina wyeliminowała Coco Gauff. Ukrainka pozwoliła Amerykance na ugranie raptem trzech gemów.
"Dla mnie to nie była sensacja. Gauff w całym turnieju prezentowała się przeciętnie. W ćwierćfinale wręcz bardzo słabo. Za to Switolina zagrała bardzo dobry mecz. W tej formie w półfinale będzie na pewno większym zagrożeniem dla Aryny Sabalenki niż byłoby to w przypadku Amerykanki" – zauważył Sierzputowski.
Polskich kibiców jednak bardziej interesuje dolna część drabinki turniejowej. W niej bowiem o ćwierćfinał zagrają Świątek i Rybakina.
"Panie się doskonale znają. Grały z sobą wielokrotnie. W Australii Iga zagrała dwa przeciętne mecze, ale też miała bardzo dobre momenty, jak chociażby pojedynek z Maddison Inglis, a także pierwsza partia z Anną Kalinską. Wówczas zagrała na takim poziomie, że pod względem kreatywności przypomniał mi się jej mecz z Simoną Halep sprzed lat na kortach Rolanda Garrosa. Z kolei Rybakina w Melbourne nie przegrała żadnego seta. A to ma duże znaczenie. W jej grze widać duży spokój i wyrachowanie. Dlatego bardzo trudno wskazać faworytkę" – przyznał Sierzputowski.

W oficjalnych meczach rozegranych w turniejach WTA Świątek z Rybakiną mierzyły się 11-krotnie. Sześć razy wygrywała Polka, ale ten ostatni, podczas listopadowego WTA Finals, padł łupem Kazaszki, która wygrała 3:6, 6:1, 6:0. Mawia się, że wychodząc na kort zawodnicy w tenisie mają w pamięci ostatnią potyczkę z danym rywalem.
"Tyle że tę ostatnią wygrała właśnie Iga, podczas pokazowego turnieju w Shenzen w grudniu. Ja wiem, że tam się nie gra o punkty WTA, tylko o duże pieniądze. Jednak znając obie rywalki, nawet w takim meczu obie grają bardzo poważnie i nie odpuszczają" – przypomniał były szkoleniowiec raszynianki.
Mecz Świątek z Rybakiną w Melbourne ma się rozpocząć w środę o godz. 1:30.
