Pierwszy set dla Bergsa po tie-breaku
Hubert Hurkacz znakomicie wszedł w mecz z Zizou Bergsem i nie stracił żadnego punktu w trzech pierwszych gemach serwisowych. Belg miał więcej problemów przy podaniu, ale nie dopuścił Polaka do break pointa i mieliśmy remis 3:3 po zaledwie 17 minutach gry.
Na początku siódmego gema po raz pierwszy Polak stracił punkt przy serwisie, ale spokojnie utrzymał gema, to samo zrobił Belg. Niespodziewanie w dziewiątym Hurkacz przegrywał 0-30, ale przy 30-30 zagrał rewelacyjne minięcie, a następnie posłał asa i pod presją był Bergs.
Zizou wyszedł z podobnej opresji, bo również przegrywał 0-30, ale zdobył cztery punkty z rzędu i było 5:5. Obaj pewnie utrzymali swoje podania i po 40 minutach walki o losach partii decydował tie-break.
Decydujący gem rozpoczął się od dłuższej wymiany, w której błąd popełnił Belg, a po kapitalnym returnie Polaka mieliśmy mini breaka i prowadzenie 2-1. Na zmianę stron Hurkacz schodził z prowadzeniem 4-2, ale Bergs wciąż walczył, odrobił stratę i po asie serwisowym doprowadził do remisu 5-5. Zizou jako pierwszy zdobył piłkę setową po dość przypadkowym zagraniu, przepraszał Polaka, który musiał serwować pod presją, ale Belg nie wytrzymał akcji i zagrał w korytarz deblowy. Niestety po zmianie stron Hurkacz zagrał fatalne serwisy, popełnił podwójny błąd, a następnie przegrał długą wymianę i pierwszego seta, który trwał 50 minut, wygrał Zizou.
Ponownie tie-break decydował o losach seta, tym razem lepszy Hurkacz
Na starcie drugiego seta Bergs wyglądał bardzo dobrze, był zmotywowany końcówką pierwszej partii. Gładko utrzymał serwis, a przy podaniu Hurkacza miał dwa break pointy. Polak wyszedł z trudnej sytuacji i mieliśmy remis 1:1. Obaj w kolejnych gemach nie dopuszczali przeciwnika do okazji na przełamanie. Zmieniło się to w siódmym. Wtedy Belg musiał bronić break pointa, ale zrobił to znakomicie i objął prowadzenie 4:3.
Ponownie żaden z nich nie zdobył przewagi przełamania i decydował tie-break. Zaczął się on od podwójnego błędu serwisowego Belga, a po nieudanym returnie Zizou był zdenerwowany, rzucił rakietą, a za moment było już 3-0 dla Polaka. Hubert posłał asa na 4-2 i z takim wynikiem tenisiści udali się na zmianę stron. Bergs pilnował swoich podań i Hurkacz miał dwa serwisy przy stanie 5-4. Po znakomitej akcji "Hubi" zyskał dwie piłki setowe. Niestety pierwszej przy swoim serwisie nie wykorzystał, bo Zizou kapitalnie się wybronił, a za moment doprowadził do wyniku 6-6. Po zmianie stron Polak był agresywniejszy i prowadził 7-6, a partię zakończył wygrywającym podaniem. Po godzinie i 53 minutach gry był remis.
W trzeciej partii zdecydowało przełamanie na korzyść Huberta w końcówce
Obaj nie mieli zamiaru zmieniać obrazu gry w trzecim secie. Hurkacz miał break pointa w szóstym gemie, ale Bergs się wybronił dobrym podaniem i mieliśmy wynik 3:3. Hubert w ósmym wywarł presję na rywalu, zyskał dwa break pointy. Belg z pierwszym wyzwaniem sobie poradził, ale przy drugim zagrał fatalnie z forhendu i oglądaliśmy pierwsze w meczu przełamanie, co dało Polakowi prowadzenie 5:3.
Hurkacz gema serwisowego rozpoczął od znakomitej akcji przy siatce, dodał wygrywający serwis i był dwa punkty od wygrania trzeciej partii. Niestety po dwóch z rzędu przegranych punktach zrobiło się 30-30, ale po świetnym podaniu miał piłkę setową. Powtórzył znakomity serwis i po 2,5 godzinach gry Polak prowadził w meczu.
Hubert Hurkacz po zaciętym boju awansował do drugiej rundy Australian Open
Przed czwartym setem Belg poprosił o pomoc fizjoterapeuty i mieliśmy dłuższą przerwę, ponieważ Zizou zszedł do szatni. Powrót do gry dał nam bardzo długiego gema, w którym oglądaliśmy kilka znakomitych okazji, Hurkacz miał w nim trzy break pointy, ale Belg się wybronił i po 10 minutach zapisał gema na swoje konto. Kolejny gem znowu był bardzo długi, też trwał blisko 10 minut, w nim Hurkacz musiał aż cztery razy bronić się przed przełamaniem, dokonał tego dzięki kapitalnej formie serwisowej w końcówce.
Po trzecim gemie ponownie na korcie pojawił się przedstawiciel grupy medycznej, o którego poprosił Bergs. Hurkacz wyczekał swój moment w siódmym gemie, zagrał znakomity bekhend, który dał mu dwa break pointy. Pierwszego w agresywny sposób obronił Belg, ale przy drugim w długiej akcji popełnił błąd, co dało przełamanie na korzyść Polaka, który był już blisko triumfu w całym meczu.
Polak pewnie utrzymał serwis do zera, a następnie przy podaniu rywala prowadził 40-15, co dało dwie piłki meczowe. Pierwszą rywal obronił, ale przy drugiej zagrał w aut, co dało triumf Hurkaczowi. Mecz trwał trzy godziny i 27 minut. Rywalem "Hubiego" w kolejnym spotkaniu będzie Ethan Quinn (80. ATP). W całym spotkaniu Hubert nie został ani razu przełamany.
Wynik meczu:
Zizou Bergs – Hubert Hurkacz 7:6(6); 6:7(6); 3:6; 3:6
