39-letni Francuz momentami pokazywał swoje charakterystyczne, efektowne zagrania i mimo poważnych problemów z poruszaniem się, potrafił nawiązać walkę w gorącej atmosferze na stadionie Kia Arena.
"Moja przygoda zaczęła się tu w 2003 roku razem z wami, teraz mamy 2026 rok i to już meta. Bardzo dziękuję za tę niesamowitą podróż, byliście wspaniali" – powiedział Monfils do kibiców, którzy nagrodzili go owacją na stojąco.
"Mam tu mnóstwo pięknych wspomnień... Miałem ogromne szczęście, że mogłem tu grać przez tyle lat. Bardzo dziękuję".
Gospodarze, niektórzy z dmuchanymi kangurami, głośno dopingowali, gdy notowany na 182. miejscu na świecie Sweeny odrobił straty ze stanu 3:5 i wygrał cztery kolejne gemy, zdobywając drugiego seta.
Jednak nawet ich doping ucichł, gdy Monfils coraz wolniej poruszał się po linii końcowej, niemal pełzając.
Sweeny wykorzystał szybkie przełamanie i sięgnął po trzeciego seta, chwilę po tym, jak na trybunach pojawiła się żona Monfilsa, Elina Switolina, ukraińska tenisistka, by wesprzeć męża.
Wydawało się, że mecz zmierza do smutnego końca, ale nagle Monfils postawił wszystko na jedną kartę, a 24-letni Australijczyk zaczął grać nerwowo.
Monfils popisał się efektownym bekhendem po linii, przełamując Sweeny’ego i wychodząc na prowadzenie 4:1.
Na tym jednak jego seria się skończyła – Sweeny zachował zimną krew, wygrał sześć z siedmiu kolejnych gemów i sięgnął po pierwsze zwycięstwo w meczu wielkoszlemowym.
