18-latka jest jedną z najszybciej rozwijających się zawodniczek w europejskim tenisie – na początku 2025 roku była jeszcze na 239. miejscu, a teraz udowodniła, że należy do światowej czołówki, odnosząc we wtorek w Melbourne swoje drugie zwycięstwo w głównej drabince turnieju wielkoszlemowego.
Co ciekawe, Valentova za każdym razem pokonywała rywalkę reprezentującą kraj gospodarzy.
Mimo że Australian Open 2026 to dopiero drugi seniorski Wielki Szlem w jej czteroletniej karierze, Valentova już zaczyna przyzwyczajać się do gry przeciwko miejscowej publiczności – w pierwszej rundzie Australian Open 2025 pokonała także Francuzkę z dziką kartą, Chloé Paquet.
Na trybunach John Cain Arena, mieszczącej 10 000 widzów, trudno było znaleźć wolne miejsce. Valentova wykorzystała wyjątkowo słabą dyspozycję Joint, której serwis, dyscyplina i liczba błędów w kluczowych momentach meczu były dalekie od standardów Wielkiego Szlema.
Atmosfera tego wydarzenia nie przytłoczyła Valentovej, która mimo że sama popełniła 37 niewymuszonych błędów, potrafiła przejąć inicjatywę w drugim secie dzięki dwóm szybkim przełamaniom i utrzymać przewagę do końca, wygrywając w dwóch setach.
W drugiej rundzie Valentova będzie zdecydowaną faworytką w starciu z zajmującą 132. miejsce w rankingu Czeszką Lindą Fruhvirtovą, która przeszła przez kwalifikacje i w pierwszej rundzie po zaciętym boju pokonała Nowozelandkę Lulu Sun.
To zapowiada się na bardzo ciekawe i budujące widowisko, pokazujące przyszłość czeskiego tenisa, gdy obie zawodniczki spotkają się jeszcze w tym tygodniu.
Gratulacje! Trudno o lepszy początek niż wygrana w debiucie na nowym turnieju wielkoszlemowym. Opowiedz, jakie emocje Ci teraz towarzyszą.
"To było naprawdę świetne, bawiłam się doskonale. Była duża publiczność, duży stadion. Wiem, że kibicowali jej (Maya Joint), ale starałam się czerpać z tego jak najwięcej radości".
To nie był Twój pierwszy mecz przeciwko zawodniczce gospodarzy w Wielkim Szlemie – podobna sytuacja miała miejsce podczas zeszłorocznego French Open. Jak to jest grać nie tylko przeciwko rywalce, ale i całej publiczności?
"Byłam na to przygotowana mentalnie (od momentu losowania). W zeszłym roku grałam z Francuzką na French Open – tam było znacznie trudniej – ale to dało mi sporo ciekawych doświadczeń. Dziś atmosfera i kibice byli niesamowici. Cieszę się, że udało mi się awansować (do kolejnej rundy)".
To był jeden z najbardziej emocjonujących meczów turnieju – prawdziwa walka z wieloma zwrotami akcji. Czy lepiej jest wygrać trudny mecz na początku turnieju, by zahartować się na kolejne rundy?
"To zależy. Na pewno był to wymagający mecz. Cieszę się, że awansowałam do kolejnej rundy. Ona zagrała naprawdę dobry tenis. Czasem dobrze jest mieć trudną pierwszą rundę".
W drugiej rundzie kobiecej drabinki mamy już kilka Czeszek, a Ty zmierzysz się z Lindą Fruhvirtovą. Co wiesz o jej grze i jak to jest rywalizować z rodaczką w turnieju?
"Niewiele o niej wiem. Widzimy się tylko czasami i jeszcze nigdy ze sobą nie grałyśmy, więc nie wiem (czego się spodziewać), ale jestem pewna, że to będzie bardzo dobry mecz. Szkoda tylko, że nie zagramy na naprawdę dużym korcie! Mimo wszystko czekam na to spotkanie i mam nadzieję, że zakończy się po mojej myśli".
Ostatnia Czeszka wygrała Australian Open w 1998 roku. Myślisz, że w tym roku ta passa może się skończyć?
(śmiech) „Mam nadzieję, że tak!”
