Polska tenisistka, zajmująca 57. miejsce w rankingu, rozgromiła Słowenkę Veronikę Erjavec, która rozgrywała dopiero swój trzeci turniej wielkoszlemowy po wcześniejszych porażkach z Suzan Lamens i Danielle Collins w zeszłym roku.
Fręch, która po raz piąty występuje w głównej drabince Australian Open i liczy na awans do 1/8 finału, jak w 2024 roku, oddała rywalce tylko dwa gemy, grając ofensywnie i zmuszając przeciwniczkę do popełnienia aż 23 niewymuszonych błędów.
Serwis 28-letniej Polki był niemal bezbłędny – nie popełniła żadnego podwójnego błędu, a skuteczność pierwszego podania wyniosła aż 71%. Do tego wygrała 75% punktów przy drugim serwisie rywalki, prezentując podobną bezwzględność jak w zwycięstwach nad Elsą Jacquemot w Hobart i Marketą Vondrousovą w Brisbane na początku tego roku.
"To pierwszy wielki szlem w tym roku, więc postanowiłam zmienić swoją grę, bo po Wuhan miałam dwumiesięczną przerwę, co dało mi dużo czasu na przemyślenia i zmianę stylu" – powiedziała Fręch po poniedziałkowym zwycięstwie.
"Jestem bardzo zadowolona ze swojej gry i z tego, jak wygląda ona w nowym roku. Zaczynam go z pozytywną energią".
Fręch w drugiej rundzie zmierzy się z rozstawioną z numerem siedem Jasmine Paolini z Włoch. Ostatni raz spotkały się w 2023 roku – Polka wygrała na ziemi w Madrycie, a przegrała na twardej nawierzchni w Cleveland.
Przeczytaj relację z meczu Fręch – Erjavec
Gratulacje, Magdaleno. Jak się czujesz fizycznie po wycofaniu się z Hobart? Czy była to raczej decyzja zapobiegawcza?
"To była decyzja zapobiegawcza, bo w Hobart nie miałam dobrego zespołu diagnostycznego, więc nie chciałam ryzykować poważniejszej kontuzji nogi. Chciałam mieć pewność, że tutaj będę w pełni zdrowa i gotowa do gry".
Wygrana w zaledwie godzinę, w tak upalny dzień, to chyba duży impuls dla Twojej regeneracji?
"Na korcie czułam się świetnie i wiedziałam, że muszę trzymać się swojego planu oraz grać naturalnie agresywnie. Myślę, że dziś wyszło mi to naprawdę dobrze."
Jak wygląda Twoja regeneracja podczas wielkoszlemowych turniejów? Jaki masz rytuał?
"Jestem typową zawodniczką – po meczu rozciągam się, idę na siłownię, biorę kąpiel lodową, a resztę dnia mam wolną. Jutro tylko lekki trening przed kolejną rundą."
Ostatnio świetnie radzisz sobie przy returnach drugiego serwisu. Czy uważasz to obecnie za jeden ze swoich największych atutów?
"Zobaczymy w kolejnym meczu! Ale na pewno, ostatnio tak. Mój styl jest teraz inny i staram się grać bardziej agresywnie, częściej atakować. Na razie wychodzi mi to naprawdę dobrze."
Przed Tobą bardzo ważny mecz z Jasmine Paolini o awans do trzeciej rundy. Czy jest jakiś element gry, który musisz poprawić, by ją pokonać, czy już czujesz się gotowa?
"Przekonamy się w środę, ale na pewno mam plan na ten mecz. Grałyśmy dwa razy, jest 1:1, więc wszystko jest otwarte. To będzie kolejna trudna walka, ale będę przygotowana i dam z siebie wszystko."
