Klimovicova: Chciałabym grać jak Iga Świątek

Klimovicova: Chciałabym grać jak Iga Świątek
Klimovicova: Chciałabym grać jak Iga ŚwiątekČTK / imago sportfotodienst / CHOLEWINSKI MARCIN

Debiutująca w Wielkim Szlemie Linda Klimovicova, która w poniedziałek awansowała do drugiej rundy Australian Open, przyznała w rozmowie z PAP, że jej tenisową idolką jest Iga Świątek. O sukcesach pokroju słynnej Raszynianki na razie nie myśli. Najbliższym celem jest Top 100 rankingu.

Urodzona w czeskim Ołomuńcu Klimovicova od lat związana jest z klubem BKT Advantage Bielsko-Biała. Oficjalnie biało-czerwone barwy reprezentuje od początku sezonu 2025. W listopadzie zagrała w polskiej kadrze w meczu Billie Jean King Cup z Rumunią.

W Gorzowie Wielkopolskim miała wówczas okazję z bliska przyjrzeć się Idze Świątek. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa jest jej tenisową idolką.

"Chciałabym grać jak Iga. Wiem, że to nie jest oryginalne, bo prawie każda zawodniczka pewnie by chciała. Jest wielką mistrzynią" - powiedziała PAP Klimovicova.

Od poniedziałku coś ją ze Świątek łączy. 24-letnia obecnie wiceliderka światowego rankingu także swoje pierwsze zwycięstwo w Wielkim Szlemie odniosła w Melbourne. Miało to miejsce w 2019 roku.

Klimovicova w światowym rankingu zajmuje 134. miejsce, a do zasadniczej części AO przebiła się przez trzystopniowe kwalifikacje. W losowaniu drabinki uśmiechnęło się do niej szczęście - trafiła na Francescę Jones. 25-letnia Brytyjka jest co prawda notowana znacznie wyżej, bo na 71. pozycji, ale w Wielkim Szlemie nigdy nie wygrała meczu.

Klimovicova nie miała problemu z debiutancką tremą. Od początku grała bardzo dobrze, popełniała mało niewymuszonych błędów. Szybko przejęła inicjatywę. Od stanu 2:2 wygrała cztery gemy z rzędu i w konsekwencji pierwszego seta.

W tym momencie Jones zdecydowała się na przerwę medyczną. Fizjoterapeutka zajmowała się okolicami jej prawego biodra. Brytyjka przystąpiła do drugiej partii, ale widać było, że ma problemy z poruszaniem się po korcie.

Jones punkty była w stanie zdobywać tylko przy swoim serwisie i w ten sposób dotrwała do stanu 2:2. Kiedy jednak w piątym gemie Klimovicova ją przełamała, zdecydowała się poddać mecz.

"Oczywiście na samym początku meczu byłam zdenerwowana, ale kiedy tylko zobaczyłam publiczność, kibiców, którzy mnie wspierali, cały stres natychmiast uleciał. Czułam się wspaniale" - przyznała.

"Pewności siebie dodał mi dobrze działający serwis od samego początku. Komfortowo grało mi się z głębi kortu" - dodała.

W środę w Melbourne kolejną rywalką Klimovicovej będzie rozstawiona z numerem 12. Ukrainka Elina Switolina, która już w niedzielę wygrała z Hiszpanką Cristiną Bucsą 6:4, 6:1.

"Switolina to wielka zawodniczka. Pamiętam, że oglądałam jej grę w dzieciństwie w telewizji" - powiedziała o starszej o dziesięć lat rywalce.

Z takim wyzwaniem Klimovicova nigdy wcześniej się nie mierzyła. To będzie jej pierwszy mecz w karierze z tenisistką z czołowej 50 rankingu.

"Oczywiście chciałabym pokazać swój najlepszy tenis, ale nie zamierzam nakładać na siebie presji. Chcę cieszyć się meczem, tym wielkim doświadczeniem. Jedyny cel, jaki mam na ten sezon, to znaleźć się w najlepszej setce rankingu" - zdradziła.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen