Dwudziesta zawodniczka światowego rankingu nie podała ręki najwyżej notowanej Białorusince Arynie Sabalence po porażce w niedzielnym finale, przegranym w dwóch setach.
Podobnie jak wiele ukraińskich tenisistek, Kostiuk odmawia podawania ręki Rosjankom i Białorusinkom po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Podczas przemówienia po finale 23-letnia Kostiuk powiedziała: "Chcę powiedzieć kilka słów o Ukrainie. Codziennie gram z bólem w sercu, a tysiące ludzi nie mają teraz prądu ani ciepłej wody. Na zewnątrz jest -20 stopni, a życie w takiej rzeczywistości każdego dnia jest bardzo bolesne" – mówiła, z trudem powstrzymując emocje.
Po zakończeniu finału zazwyczaj zawodniczki gratulują sobie nawzajem. Kostiuk jednak podziękowała "wszystkim rywalkom, z którymi grała w tym tygodniu".
Sabalenka, która już wcześniej deklarowała, że nie popiera wojny - choć jej postawa względem Aleksandra Łukaszenki zmieniała się przez lata - w swoim przemówieniu na korcie pogratulowała Kostiuk awansu do finału.
Na Instagramie, gdzie niektórzy użytkownicy zarzucali Kostiuk niesportowego zachowanie, Ukrainka napisała: "Słowa, które wypowiedziałam po meczu, wywołały wiele reakcji. Dla mnie to świadoma decyzja, by nieustannie przypominać ludziom, przez co przechodzi Ukraina i jej obywatele. Dziękuję wszystkim, którzy okazali wsparcie. Dziękuję także wszystkim rywalkom, z którymi mierzyłam się po drugiej stronie siatki w tym tygodniu".
Obie tenisistki wystąpią w Australian Open, które rozpocznie się w niedzielę. Sabalenka jest faworytką do zdobycia tytułu po raz trzeci w ciągu czterech lat.
