Do podpisania nowego kontraktu doszło podczas wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie.
"Nie jest to takie oczywiste, żeby po ośmiu latach pracy przedłużać współpracę, jednak często chce się wpuścić trochę świeżego powietrza, innego spojrzenia, ale mam wrażenie, że przez ten czas broniliśmy się wynikami. Były lepsze okresy, były gorsze, ale było to wszystko zwieńczone trzecim miejscem w Billie Jean King Cup. Ja mam takie poczucie, że nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Jest chęć w drużynie, w dziewczynach, żeby zawalczyć o więcej. Taki jest mój cel. Od kiedy zacząłem pracować z tą reprezentacją, mówiłem, że trzeba mierzyć wysoko i u mnie się to nie zmieniło. Chciałbym jeszcze raz podjąć rękawicę, zawalczyć o turniej finałowy i spuentować to wszystko pucharem" – podkreślił Celt.
"Dawid sam powiedział, że broni się wynikami, a wyniki na pewno są, jeżeli chodzi o reprezentację kobiet, jesteśmy w najwyższej grupie od dobrych paru lat. W bardzo dobrym turnieju w Gorzowie Wielkopolskim pod wodzą Dawida wszystkie dziewczyny w zasadzie były na korcie i wszystkie wygrały swoje mecze, co też jest niezwykle ważne, bo buduje drużynę nie na podstawie jednej osoby. Zespół jest coraz bardziej zżyty ze sobą. Miejmy nadzieję, że wylosujemy przeciwnika w zasięgu, który będzie medialny i że mecz odbędzie się u nas" – dodał prezes PZT Dariusz Łukaszewski.
Celt poprowadzi biało-czerwone tenisistki w kwietniu, gdy zagrają decydujący mecz eliminacyjny do turnieju finałowego Billie Jean King Cup. Jeszcze jednak nie wiadomo, kto będzie ich rywalem.
"Dziwne, bo zazwyczaj o tej porze przez wszystkie te lata już wiedzieliśmy z kim będziemy grać w kwietniu. Zawsze to się działo po tych ostatnich meczach listopadowych, w okolicach grudnia było losowanie. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Słyszałem, że zmienia się sponsor strategiczny w ITF i chcą to zrobić z pompą, z nowym sponsorem i stąd to opóźnienie" – wyjaśnił kapitan polskiej drużyny.
Najtrudniejsze mogą być spotkania z rywalami z dalekich krajów – Japonią lub Australią. Z tym pierwszym przeciwnikiem mecz na pewno zostanie rozegrany na wyjeździe, natomiast w przypadku drugiego o tym, czy spotkanie odbędzie się w Polsce czy na wyjeździe, zadecyduje losowanie.
"Australia jest o tyle niewygodna, że ciężko będzie przekonać najlepsze zawodniczki na świecie do tego, żeby w kwietniu tam lecieć, w momencie, kiedy sezon będzie się przenosił do Europy na korty ziemne. Stąd będzie wynikała trudność, nie tyle z siły rywala, bo Australia nie jest najmocniejsza w tym momencie, ale sama podróż, logistyka będzie dużym utrudnieniem. To i Japonia – to są chyba najgorsze opcje, bo inne są bardziej europejskie: będą Słowenia, Belgia, Ukraina... Ta ostatnia to mocna drużyna, ale wtedy to będzie ze względów logistycznych łatwiejsze" – przyznał Celt.
To pod jego wodzą biało-czerwone osiągnęły największy sukces w historii w Billie Jean King Cup i w 2024 roku dotarły do półfinału. Wówczas minimalnie przegrały z późniejszymi triumfatorkami Włoszkami. Celt zaznacza, że chęć zwyciężenia w tych rozgrywkach jest powodem, dla którego zdecydował się przedłużyć współpracę.
"Motywacja jest cały czas ta sama. Nie ukrywam, że miałem lekki kryzys paradoksalnie po tym naszym największym sukcesie. To wynikało z kilku czynników, o których nie będę mówił. Ten rok i turnieje w Radomiu oraz Gorzowie Wielkopolskim, spotkania z drużyną, z dziewczynami, utwierdziły mnie jednak w tym, że jest jeszcze w tym zespole chęć, żeby zawalczyć o finały raz jeszcze i może w tych finałach jeszcze raz próbować zaatakować tenisowy szczyt" – powiedział były tenisista.
Polki awansowały do decydującej fazy eliminacji Billie Jean King Cup po zwycięstwie w listopadzie nad Nową Zelandią i Rumunią w turnieju kwalifikacyjnym w Gorzowie Wielkopolskim.
