Shelton był o krok od porażki, gdy w decydującym secie przegrywał 4:5 i 15:40 z potężnie serwującym Fritzem. Jednak 23-latek z Florydy zachował zimną krew, ratując się najpierw bezlitosnym smeczem przy pierwszej piłce meczowej, a następnie posyłając forhend w sam róg kortu i doprowadzając do równowagi.
Fritz wypracował sobie trzecią piłkę meczową po tym, jak Shelton posłał forhend w siatkę, ale ponownie nie zdołał jej wykorzystać – rywal znów się wybronił, a następnie utrzymał serwis na 5:5. W kolejnym gemie Fritz stracił pewność siebie przy własnym podaniu – popełnił pierwszą podwójną pomyłkę w meczu, co dało Sheltonowi trzy break pointy przy stanie 0:40.
Shelton wykorzystał okazję, przełamał na 6:5, a następnie pewnie zamknął mecz przy własnym serwisie, sięgając po czwarte trofeum ATP w karierze po godzinie i 52 minutach gry.
Po zwycięstwie Shelton podziękował Fritzowi, który w tym sezonie zmaga się z urazami kolana i skośnych mięśni brzucha.
"To był szalony mecz, cieszę się, że mogłem w nim uczestniczyć" - powiedział Shelton, zwracając się następnie z szacunkiem do Fritza. "Twój poziom gry był niesamowity. To, co robisz w tym roku, jak radzisz sobie z przeciwnościami, walczysz mimo kontuzji, pokazujesz charakter – jesteś inspiracją dla wszystkich. Każde dziecko powinno oglądać, jak walczysz na korcie każdego dnia, nawet gdy nie czujesz się w pełni sił".
Fritz z kolei żałował, że nie zdołał pójść za ciosem po bardzo dobrym pierwszym secie, w którym miał pełną kontrolę nad wydarzeniami.
"To był świetny mecz do samego końca" - skomentował Fritz. "Gratulacje dla Bena – w kluczowych momentach i przy najważniejszych piłkach zagrał znakomicie".
